Polecamy strony

    Dzisiaj jest

    niedziela,
    08 grudnia 2019

    (342. dzień roku)

    Licznik

    Liczba wyświetleń:
    513544

    Wyszukiwanie

    Serdecznie Witamy na stronie Parafii Wniebowzięcia NMP w Bystrzycy.

    Konto Parafii : BS O/Ludwin 11 8191 1055 2007 7001 5478 0001

    WIELKA TAJEMNICA WIARY

    List pasterski Metropolity Lubelskiego na Adwent 2019 r.

    Umiłowani w Chrystusie Panu, Siostry i Bracia!

    Po raz kolejny w życiu przekraczamy bramę Adwentu. Rozpoczynamy drogę, która poprowadzi nas do radości Świąt Bożego Narodzenia. Słowo „Adwent”, pochodzące od łacińskiego adventus, oznacza „przyjście.” Wspominamy pierwsze przyjście Chrystusa. Rozważamy tajemnicę Słowa, które stało się Ciałem w łonie Maryi Dziewicy w Nazarecie i narodziło się w Betlejem. Oczekujemy Jego powtórnego przyjścia w chwale, kiedy powróci, aby sądzić żywych i umarłych. Dzień ten wydaje się wielu ludziom tak odległy, że aż nierealny. A jednak adwentowe Słowo Boże przypomina o nim, zachęca nas do nieustannego czuwania i wzywa do szczerego nawrócenia.

    W dzisiejszej Ewangelii Chrystus nawiązuje do opisanego w Księdze Rodzaju potopu. Wielka powódź zmiotła z powierzchni ziemi ludzi, którzy nie liczyli się zupełnie z bliskim końcem swojego życia. Uratował się jedynie patriarcha Noe ze swoją rodziną, człowiek sprawiedliwy, który wziął sobie do serca Boże ostrzeżenie. Przypominając biblijną historię Noego, Jezus kieruje do nas wezwanie, abyśmy naszego nawrócenia, przemiany naszych serc, nie odkładali na jutro, na ostatnią godzinę. Abyśmy każdy dzień i każdą godzinę życia traktowali jako szansę spotkania z Bogiem, który przychodzi, aby nas zbawić.

    Eucharystia daje życie

    Nie ma lepszego miejsca na spotkanie z Bogiem, nie ma bardziej owocnej okazji, aby doświadczyć Jego rzeczywistej obecności, jak Eucharystia. Jest to bowiem Najświętsza Ofiara, którą sam Chrystus składa w Duchu Świętym niebieskiemu Ojcu. Jest to – jak głosi stara modlitwa Kościoła –„Święta Uczta, na której przyjmujemy Chrystusa, odnawiamy pamięć Jego Męki, dusze napełniamy łaską i otrzymujemy zadatek przyszłej chwały.”

    Słusznie więc Kościół w Polsce umieścił Eucharystię w centrum programu duszpasterskiego na kolejne trzy lata. Po latach poświęconych znaczeniu Chrztu świętego w życiu chrześcijanina oraz działaniu Ducha Świętego w sercach wierzących, zwłaszcza w sakramencie Bierzmowania, przystępujemy do rozważania tajemnicy Eucharystii i jej centralnej roli w życiu Kościoła i każdego wierzącego.

    Celem programu jest głębsze poznanie znaczenia i wartości tego Sakramentu, który nazywamy Najświętszym i który przyjmujemy najczęściej spośród wszystkich sakramentów. Program jest gorącą zachętą skierowaną do wiernych, aby regularnie uczestniczyli we Mszy Świętej, gdyż Kościół, który nie gromadzi się na Eucharystii, przestaje być Kościołem żywym, przynoszącym owoc. Program ma służyć odnowie życia eucharystycznego, tak aby od adoracji tajemnicy przechodzić do czynów miłości bliźniego. Do takiego świadectwa

    2

    wezwani są wszyscy uczestnicy Mszy Świętej, którzy są posłani, aby głosić ludziom Dobrą Nowinę. Ogólne hasło programu, obejmującego trzy lata brzmi: „Eucharystia daje życie.” Ona kształtuje życie naszej wiary i jest zapowiedzią życia wiecznego, zgodnie ze słowami Pana Jezusa: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,55).

    Pierwszy rok programu, który właśnie dziś rozpoczynamy, ma ukazać Eucharystię jako wielką tajemnicę wiary. Tak ją nazywa kapłan w centralnym momencie Mszy Świętej, po ukazaniu wiernym darów chleba i wina, które mocą Ducha Świętego stały się Ciałem i Krwią Chrystusa. Eucharystia pozostaje tajemnicą wiary, ale rozum może wiele na jej temat dopowiedzieć, korzystając z bogatych źródeł biblijnych, patrystycznych, katechizmowych oraz świadectwa świętych.

    Papież Franciszek powiedział, że Eucharystia „jest bijącym sercem Kościoła, rodzi go i odradza, gromadzi go i daje mu siłę. Ale Eucharystia przygotowuje nam również miejsce w niebie, w wieczności, ponieważ jest Chlebem z nieba. Stamtąd pochodzi, jest jedyną materią na tej ziemi, która naprawdę dotyka wieczności. Jest chlebem przyszłości, który już teraz pozwala nam zasmakować przyszłości nieskończenie wspanialszej niż wszelkie nasze najlepsze oczekiwania. Ten Chleb karmi nasze największe nadzieje i posila nasze najpiękniejsze marzenia. Jest on rzeczywiście zadatkiem życia wiecznego.”

    Kościół – dom i szkoła komunii

    W eucharystyczny program duszpasterski Kościoła w Polsce wpisuje się harmonijnie główny temat III Synodu Archidiecezji Lubelskiej. Wiemy, że zadaniem Synodu jest ogarnąć całość życia religijnego i duszpasterskiego, szukać nowych dróg głoszenia Ewangelii, wsłuchiwać się w to, co dziś Duch Święty mówi do Kościoła. Jednak wszystkie tematy dyskusji synodalnych będą zmierzać ku temu, aby nasz Kościół lokalny stawał się domem komunii: aby wśród nas zakwitła czynna miłość, aby nam udało się zbudować duchową jedność w naszej bogatej różnorodności.

    Taką nadprzyrodzoną jedność i wspólnotę chcemy budować na Eucharystii, zgodnie ze słowami pieśni: „Jak ten chleb, co złączył złote ziarna, tak niech miłość złączy nas ofiarna. Jak ten kielich łączy kropel wiele, tak nas, Chryste, w swoim złącz Kościele.” Obyśmy zbudowali ogniska takiej jedności w naszych rodzinach, instytucjach, wspólnotach, parafiach. Wtedy staniemy się szkołą dla innych, skutecznie apostołując dobrym przykładem. Wzorem mogą być dla nas pierwsze wspólnoty chrześcijańskie, o których czytamy w Dziejach Apostolskich, że „jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy uwierzyli” (Dz 4,32). Stojący z daleka poganie patrzyli na nich z podziwem i mówili: „Patrzcie, jak oni się miłują.” A potem wielu z nich przyjmowało chrzest i przyłączało się do wspólnoty.

    Pragnę Was poinformować, drodzy Bracia i Siostry, że trwają intensywne przygotowania do uroczystego otwarcia III Synodu Archidiecezji Lubelskiej. Planujemy tę uroczystość na dzień 18 kwietnia 2020 roku, w sobotę przed Niedzielą Miłosierdzia Bożego. Już od kilku miesięcy pracuje intensywnie Komisja Przygotowawcza Synodu, składająca się z kapłanów, osób konsekrowanych oraz wiernych świeckich. Odbyło się już sześć spotkań,

    3

    podczas których opracowano szczegółowy regulamin Synodu, zatwierdzono pieśń synodalną, modlitwę w intencji Synodu oraz jego logo. Powołano dwanaście komisji tematycznych, obejmujących główne obszary życia i działania Kościoła.

    W komisjach tych będą pracować przedstawiciele różnych dziedzin życia diecezjalnego. Ich zadaniem będzie przygotowanie materiałów na obrady dla uczestników Synodu podczas sesji plenarnych. Ważną pomocą będą wyniki badań na temat religijności w archidiecezji lubelskiej, które prowadzą pracownicy Wydziału Nauk Społecznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Oprócz badań naukowych ważnym elementem synodu będzie konsultacja z wiernymi. Członkowie komisji synodalnych bardzo liczą na Waszą pomoc i z uwagą przeanalizują wszystkie propozycje i pomysły, które wpłyną do sekretariatu Synodu, także drogą elektroniczną.

    Aby przybliżyć wszystkim ideę Synodu oraz zachęcić do aktywnego w nim udziału, przygotowaliśmy folder informujący o najważniejszych zagadnieniach synodalnych. Podczas najbliższej wizyty duszpasterskiej, zwanej kolędą, kapłani zaniosą go do każdego odwiedzanego domu. W dniu dzisiejszym ruszył również serwis w mediach społecznościowych (Facebook, Twitter oraz YouTube), zawierający relacje z przebiegu przygotowań do III Synodu Archidiecezji Lubelskiej. Dzięki nim będzie można na bieżąco śledzić postęp prac synodalnych. W niedługim czasie zostanie uruchomiona także strona internetowa Synodu.

    Pod opieką Świętych

    W modlitwie, którą będziemy odmawiać podczas trwania obrad III Synodu Archidiecezji Lubelskiej, powierzamy to ważne dzieło Bogu w Trójcy jedynemu. Prosimy o wstawiennictwo Maryję, Matkę Kościoła i Niewiastę Eucharystii. Na zakończenie wzywamy świętych Patronów naszej Archidiecezji. Są nimi św. Stanisław, Biskup i Męczennik oraz święty Jan Kanty, profesor Akademii Krakowskiej i apostoł miłosierdzia. Obaj są związani z Krakowem i przypominają nam, że znaczna część naszej archidiecezji należała przez całe wieki do diecezji krakowskiej. Imię świętego Stanisława nosi dziesięć kościołów naszej archidiecezji, a z historią jego życia związany jest Piotrawin nad Wisłą, gdzie święty Stanisław czczony jest od wielu stuleci. W Lublinie trwa natomiast budowa kościoła pod wezwaniem św. Jana Kantego w nowej parafii noszącej jego imię.

    Do tych dawnych patronów dołączamy dwóch wybitnych ludzi Kościoła czasów współczesnych, których wstawiennictwu pragniemy powierzyć dzieło Synodu. Pierwszy to święty Jan Paweł II tak bardzo związany z Lublinem, Katolickim Uniwersytetem Lubelskim i archidiecezją. Stulecie jego urodzin przypadnie 18 maja przyszłego roku, dokładnie miesiąc po rozpoczęciu obrad synodalnych.

    Drugi to Czcigodny Sługa Boży, kardynał Stefan Wyszyński. Wielką radością napełniła nas decyzja Ojca Świętego Franciszka o wyznaczeniu terminu beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia na dzień 7 czerwca 2020 roku w Warszawie. Podczas niedawnego spotkania Episkopatu na Jasnej Górze biskupi zwrócili się z apelem o podjęcie duchowego przygotowania do tego wydarzenia: „Powinno się ono odbywać w każdej diecezji i parafii.

    4

    W ramach tego przygotowania należy przybliżać osobę Prymasa Tysiąclecia, jego służbę Kościołowi i całemu narodowi.”

    Ta zachęta odnosi się w sposób szczególny do Kościoła na ziemi lubelskiej. Historię bliskich związków Stefana Wyszyńskiego z Lublinem i Lubelszczyzną można podzielić na kilka etapów. Pierwszy to studia na Uniwersytecie Lubelskim w latach 1925-29, zakończone doktoratem z prawa kanoniczego. W czasie II wojny światowej ksiądz Wyszyński ukrywał się przez dwa lata, razem z siostrami zakonnymi i dziećmi niewidomymi z Lasek, w Kozłówce oraz w Żułowie, a także w innych miejscach na Lubelszczyźnie.

    Po II wojnie światowej, w latach 1946-49, pełnił posługę biskupa lubelskiego. Wydany kilka lat temu przewodnik Śladami Księdza Stefana Wyszyńskiego opisuje liczne miejsca związane z pobytem przyszłego Prymasa. Wspomina także o jego posłudze duszpasterskiej oddziałom partyzanckim. Stefan Wyszyński był biskupem lubelskim niecałe trzy lata, ale z Lublinem i Katolickim Uniwersytetem Lubelskim pozostał związany przez całe życie. Postać wielkiego Prymasa i męża stanu, który przeprowadził Kościół i naród przez noc komunizmu, mimo upływu lat ciągle stanowi punkt odniesienia dla ważnych pytań i dyskusji o sprawach istotnych dla naszej teraźniejszości i przyszłości.

    Umiłowani w Chrystusie Panu, Siostry i Bracia!

    Zachęceni słowami dzisiejszego Psalmu, idźmy z radością na spotkanie Pana w tajemnicy Bożego Narodzenia. Weźmy udział w rekolekcjach adwentowych i przystąpmy do adwentowej spowiedzi. Niech Eucharystia stanie się dla nas najważniejszym wydarzeniem każdej niedzieli, jednocząc rodziny i wspólnoty parafialne. Starajmy się także uczestniczyć w Roratach, które ukazują Chrystusa jako światłość świata, na którą oczekujemy wraz z Maryją, Matką naszego Pana. Włączmy się także w liczne dzieła charytatywne, tradycyjnie związane z okresem Adwentu. Na przyjście Chrystusa Króla pójdźmy wszyscy nie tylko z pokłonem, ale także z darem naszych gorących serc i z naręczem dobrych czynów.

    Na drogę adwentowego świadectwa z serca Wam błogosławię

    Wasz biskup Stanisław

    List należy

    NIEDZIELA 08.12.2019 r.

    Godz. 09.00 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

    Godz. 11.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

    PONIEDZIAŁEK 09.12.2019 r. DZIEŃ SPOWIEDZI ŚW.

    Godz. 09.00 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

    Godz. 11.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną  

    Godz. 17.00 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

    Spowiedź św. w czasie Mszy św. i popołudniu od godz. 16.30.

    Ofiary tacowe dla księdza rekolekcjonisty.

    WTOREK 10.12.2019 r. KOMUNIA GENERALNA

    Godz. 09.00 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

    Godz. 11.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną , sakrament namaszczenia chorych

    Godz. 17.00 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

     

    Chorzy w domu w czwartek 12.12.2019 r. od godz. 9.00.

    Adwent — czas radosnego i duchowego oczekiwania W czasie adwentu powinna dominować radosna nadzieja. Kościół bowiem poprzez liturgię tego okresu budzi w nas uczucia nadziei, tęsknoty i radosnego oczekiwania. Od pierwszej niedzieli Adwentu do 16 grudnia akcentowany jest eschatologiczny charakter tego okresu. Nasze spojrzenie jest skierowane na drugie przyjście Chrystusa w chwale. Druga część zaczyna się 17 grudnia i kończy w Wigilię Narodzenia Pańskiego. Tutaj główny akcent liturgii jest położony na pierwsze przyjście Chrystusa w Jego narodzeniu w Betlejem. Oczekiwanie na przyjście Jezusa jest źródłem radości. Jakkolwiek przygotowanie na przyjście Pana polega na oczekiwaniu i pokucie, stąd fioletowy kolor szat liturgicznych, to jednak pokuta jest przepełniona radością. Adwent przypomina nam, że całe nasze życie jest oczekiwaniem. Pierwsze przyjście Chrystusa budzące tyle nadziei radości jest zapowiedzą drugiego przyjścia w chwale, na końcu czasów. Ono również winno budzić w nas nadzieję. Adwent czasem nawrócenia Adwent nie ma charakteru pokutnego w takim samym sensie jak Wielki Post. Jest jednak również czasem nawrócenia i pokuty. Teksty biblijne czytane w tym okresie wzywają nas do pokuty, nawrócenia i odnowy. „Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie”(Mt 3, 2). "Głos się rozlega: Drogę dla Jahwe przygotujcie na pustyni. Wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu! Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą; równiną niechaj się staną urwiska, a strome zbocza niziną gładką" (Iz 40,3-4). "Bracia: rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. Żyjmy przyzwoicie, jak w jasny dzień... Przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa (...)(Rz 13,11-14) Główne postacie adwentu: Najświętsza Maryja Panna, Patronka adwentowego czuwania; prorok Izajasz zapowiadający przyjście Zbawiciela i św. Jan Chrzciciel, który bezpośrednio przygotowywał lud na spotkanie Mesjasza, wzywają nas do do prostowania Chrystusowi ścieżek w naszym sercu. Adwentowe zwyczaje religijne Msza św. roratnia Stąd też nasz Adwent, szczególnie polski, był bogaty w zwyczaje religijne. Od XII wieku znana jest w Polsce adwentowa Msza św. ku czci Matki Bożej, zwana roratami. Podczas tej Mszy zapala się dodatkową świecę, przybraną w białą wstążkę, symbolizującą Matkę Bożą, która jako gwiazda zaranna, jutrzenka poprzedziła przyjście na świat prawdziwej Światłości - Chrystusa. Świeca roratnia Biała świeca ozdobiona białą lub niebieską wstążką, zapalana w czasie Mszy św. roratniej. Jest symbolem Maryi, która podobnie jak jutrzenka wyprzedza wschód słońca, tak Ona poprzedziła przyjście Jezusa. Wieniec adwentowy Ten niemiecki zwyczaj znany jest w Polsce od ponad 160 lat. Na zielonym wieńcu umieszcza się 4 świece. Cala rodzina gromadząc się w kolejne niedziele adwentu przy wspólnej modlitwie zapala kolejne świece jako znak czuwania i gotowości na przyjście Jezusa. Wspólna modlitwa adwentowa Dawniej cały Adwent starano się przeżywać we wspólnocie nie tylko rodzinnej, ale też i sąsiedzkiej. Gromadzono się by wspólnie odmawiać modlitwę różańcową, śpiewać pieśni adwentowe, a także pieśni o tematyce obyczajowej, które wzywały do życia zgodnego z Bożymi przykazaniami. Czytano Pismo Święte, żywoty świętych i książki budujące wiarę. Przygotowanie kolędników Wiele osób w czasie adwentu przygotowuje szopki i gwiazdy do chodzenia po kolędzie. Podejmuje się próby do inscenizacji Jasełek. Warto podtrzymać te piękne zwyczaje. Dobre uczynki adwentowe Pobożni katolicy wiedzieli, że trzeba przed Panem stanąć z dobrymi uczynkami, dlatego starano się podczas Adwentu wzajemnie sobie pomagać, szczególnie ludziom starszym i biednym. Pięknym zwyczajem była na wsi tzw. szara godzina. Pod wieczór, gdy już skończono codzienne zajęcia gospodarskie, gdy robiło się szaro, coraz ciemniej, wszyscy domownicy: dziadkowie, rodzice, dzieci, zbierali się w kuchni, najlepiej w pobliżu płyty. Nie palono jeszcze lampy. Rozważano w ciszy swoje życie, zastanawiano się nad nim, nie brakowało też cichej modlitwy. Starsi, szczególnie dziadkowie, opowiadali dzieciom, wnukom, jak to było dawniej, jakie były tradycje, zwyczaje; przypominali też dzieje naszej Ojczyzny. Spowiedź adwentowa Warto w naszej polskiej tradycji kultywować niektóre piękne zwyczaje, zwłaszcza udział w roratach; trzeba skorzystać z rekolekcji adwentowych i sakramentu pokuty, przystępować do Komunii św. Możemy też we wspólnocie rodzinnej śpiewać pieśni adwentowe, razem modlić się i czytać Pismo Święte lub książki religijne i na ich temat rozmawiać. Warto też wyciszyć się, zrezygnować choć trochę ze słuchania muzyki czy oglądania telewizji i w adwencie uczynić więcej dobrego niż to zwykle czynimy. Św. Mikołaj W pierwszej części adwentu, 6 grudnia przeżywany wspomnienie św. Mikołaja Biskupa, który zasłynął z wielkiej dobroci dla potrzebujących. Od wieków trwa tradycja obdarowania innych w tym prezentami. Adwent to oczekiwanie a nie świętowanie Następuje coraz większa komercjalizacja świąt Bożego Narodzenia. Już od początku adwentu krzyczące reklamy supermarketów i domów towarowych - wzywają nas do zakupów i troski tylko o ten jeden wymiar przygotowania do świąt. Rozlegające się kolędy ze stoisk z płytami i kasetami tworzą już atmosferę świąteczną. Przyzwyczajamy się coraz bardziej do tego. Tymczasem jest to poważny problem. Bowiem często z komercjalizacją łączy się desakralizacja. - Ale św. Mikołaj już kojarzy się raczej z Laponią, a nie z biskupem chrześcijańskim działającym na przełomie III i IV wieku w Azji Mniejszej.- To prawda. Zastanawiam się jednak, na ile jest to nieuchronna konsekwencja tego, że PRL na kilkadziesiąt lat w ogóle zamieniła go na Dziadka Mroza. Powstało puste pole i dlatego łatwiej było wprowadzić coś nowego - takiego Dziadka Mroza z Laponii. Mikołaj chodzi przez cały odwent i to w róznych celach. Duch Adwentu jest duchem nadziei i radosnego oczekiwania, ale nie świętowaniem z wyprzedzeniem. Nie jest łatwo utrzymać tego ducha w obliczu nacisków komercji, które przemieniły tygodnie przed Bożym Narodzeniem w istne szaleństwo zakupów i rozrywki. Powinniśmy przezwyciężać ten komercjalizm i lepiej rozumieć i przeżywać ten okres. Czekamy z tęsknotą na Pana Wchodzimy w nowy okres Kościoła, okres Adwentu. Jest to czas wielkiego oczekiwania na Chrystusa, oczekiwania na Boże Narodzenie, na Jego wejście do naszego codziennego życia. Tegoroczny Adwent, przeżywamy jako początek roku poświęconego w szczególny sposób poszukiwaniu Jezusa Chrystusa w naszym życiu. Niech ten adwent i cały rok będą czasem owocnego poszukiwania Chrystusa w liturgii, w modlitwie, w słowie Bożym, w sakramentach, w życiu codziennym i w drugim człowieku. Nie lękaj się Chrystusa, nie lękajmy się otworzyć mu drzwi naszych serc. Miejmy świadomość, że jest to czas naszego osobistego adwentu. Umiejmy się wyciszyć, wejść w siebie i podejmować mądre, zgodne z wolą Bożą, decyzje. Wołajmy z radością i ufnością : Przyjdź, Panie Jezu!

     

     

     

    Królestwo Boże jest nazwane Królestwem Chrystusa. Bo właśnie On to królestwo zrealizował. Kiedy? Św. Cyprian pytał retorycznie: Czyż był taki czas, kiedy Bóg nie królował? Owszem, zawsze królował. Królestwo Chrystusowe jest odwieczne. Z racji swego Bóstwa Chrystus jest współistotny Ojcu. Bóg zaś jest Panem historii. Jego królestwo jest i będzie królestwem wiekuistym.Z racji na swe Człowieczeństwo Jezus objawił siebie jako Tego, który ustanawia królestwo Boże w dziejach ludzkich. Rozpoczynając swe mesjańskie posłannictwo, zapowiedział: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże (Mk 1,15). On to królestwo zrealizował całym swoim życiem. Wtedy, gdy akceptował i spełniał całą wolę Ojca. Nic nie zostało tu nie wypełnione. Owszem, wszystko zostało spalone w całopalnej ofierze posłuszeństwa. Znakiem tego jest krzyż. Właśnie krzyż jest tronem królewskim Chrystusa. Jest on znakiem tryumfu jedynego Zbawiciela świata. Dla nas zaś krzyż jest drogą, którą dążymy do współkrólowania z naszym Panem.Wszystkie tajemnice Jezusa: Epifania, Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie to święta Chrystusa Króla. Uroczystość Chrystusa Króla jeszcze raz ukazuje nam Jezusa jako Tego, który przez swą drogocenną Krew wysłużył nam królestwo Boże.Jakie jest to królestwo? Ono nie jest z tego świata. Ono jest na tej ziemi, ale nie z tej ziemi. Ma ono bowiem charakter duchowy. Rozwija się w świecie, ale swój ostateczny cel znajduje dopiero w niebiosach.Jezusowe królestwo jest królestwem prawdy i życia, królestwem łaski i świętości, królestwem miłości, sprawiedliwości i pokoju. Ta cała Pełnia - jak mówi św. Paweł - zamieszkała w Nim, czyli w Jezusie (por. Kol,19). Chrystus w pełni i definitywnie zrealizował królestwo Boże. On jest więc naszym Królem i naszym Królestwem (Basilea).To królestwo jest bliskie, jest pośród nas. A przecież ono musi do nas ciągle przychodzić, wśród nas się objawiać. Bo my jesteśmy jeszcze dalecy od prowadzenia życia zgodnego z wolą naszego Króla. Dlatego Chrystus uczy nas codziennie wołać:Przyjdź królestwo Twoje! (Mt 6,10). Nakazuje nam też szukać tego królestwa:Starajcie się najpierw o królestwo Boże (Mt 6,33). Te polecenia Chrystusa ludzkość będzie wypełniać tak długo, aż to królestwo osiągnie swą pełnię. Stanie się to w eschatycznej wieczności. Tam Chrystus uroczyście ofiaruje Ojcu swoje królestwo. Nastanie wiekuiste królestwo Trójjedynego. Tam jest też miejsce przygotowane dla nas.

    Zasięg królestwaA tu na ziemi gdzie jest Chrystusowe królestwo? Największym jego polem jest świat. Przez swe Wcielenie i Odkupienie Jezus jest Zbawicielem wszechświata i człowieka. On jest prawdziwym Królem wszelkiego stworzenia.Św. Augustyn przypominał chrześcijanom: Jezus Chrystus zawsze królował na ziemi. Czynił to od samego założenia świata. Przecież świat został przez Niego stworzony i odkupiony.Do tego świata, który jest w złym położony (por. 1J 5,19), ma przyjść królestwo Jezusowe, bo świat nie poznał jeszcze i nie uznał Chrystusa. On woła: Nie chcemy, ażeby Ten królował nad nami (Łk 19,14). Wielkie rzesze ludzkie wciąż wołają: Nie chcemy Ewangelii, nie chcemy przykazań, nie chcemy krzyża, nie chcemy Kościoła. Litania owych "nie chcemy" jest długa. I to wskazuje, że świat potrzebuje przede wszystkim wyzwolenia z grzechu. Wiedział o tym św. Paweł i dlatego wbrew światu wołał: Oportet illum regnare - trzeba, aby On królował (1Kor 15,25). Trzeba gorącej modlitwy za świat, aby otworzył drzwi Chrystusowi do wielu narodów, do kultur, do polityki, do ekonomii, a zwłaszcza do ludzkich serc.Dziś konieczna jest pozytywna praca nad rozwojem królestwa Bożego na ziemi.Trzeba wszystko odnowić w Chrystusie (por. Ef 1,10). Cały wszechświat ma być skierowany ku Chrystusowi. Trzeba niejako "uchrystusowić świat" tak, aby nikt nie był i nic nie było wyjęte spod królewskiej władzy naszego Pana.Drugim polem królestwa Bożego jest Kościół. To jest pole uprzywilejowane. Chrystus już króluje w Kościele. Czyni to przez swoje słowo (Objawienie), przez sakramenty święte, a zwłaszcza przez działanie Ducha Świętego. A jednak również Kościół musi nadal szukać królestwa. Potrzebna jest mu bowiem wielka świętość moralna. Cały lud Boży ma stać się tym, kim być powinien: królewskim kapłaństwem, ludem świętym, światłem na świeczniku, zaczynem odnowy świata, miastem na górze położonym. Autentyczni chrześcijanie chcą więc świadomie rozszerzać królestwo Jezusowe w swych wspólnotach. Oni proszą: Chryste, bądź Panem całej wspólnoty Kościoła!Królestwo w nasPrzebogata jest rzeczywistość królestwa Chrystusowego. Najgłębiej realizuje się ona w człowieku. Jezus powiedział: Królestwo Boże jest w was (Łk 17,21). Polem poszukiwania tego królestwa jest nasze życie. Cóż to oznacza? To, że szukanie tego królestwa trzeba zacząć od siebie. Ono ma być w nas, w naszym sercu. A czy tam jest? Na ile jest? Odpowiedzi udziela nam św. Paweł: Niechże grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele (Rz 6,12). Tam, gdzie panuje grzech – misterium iniquitatis – tam nie ma królestwa Bożego. Królestwo grzechu wyklucza królestwo Jezusowe. Każdy grzesznik podlega władcy tego świata (Orygenes). W nim rządzi grzech.Królestwo Boże rozpoczyna się więc tam, gdzie w nas kończy się królestwo grzechu. Bóg zagarnia nas wtedy dla Siebie. On przebywa w człowieku Sobie oddanym. W nim zamieszkuje i obdarza go bogactwem swej łaski. I wtedy Chrystus rzeczywiście jest Królem ludzkiego serca.

    Nasz Pan tego właśnie pragnie, aby mógł stać się Królem naszych serc. Trzeba więc, aby On – we współpracy z nami – opanował wszystkie nasze władze. Nasz umysł ma być olśniony Bożą prawdą. Nasza wola ma coraz pełniej zjednoczyć się z wolą Najwyższego, nasze serce ma zawsze sycić się Bożą miłością. Nasze ciało ma być rzeczywiście świątynią Ducha Świętego. Całe nasze jestestwo ma stać się przestrzenią królestwa Chrystusowego.Każdy z nas może w ten sposób stać się alter Christus - drugim Chrystusem, a poniekąd ipse Christus, czyli samym Chrystusem. Całe życie chrześcijanina jest wówczas realizowaniem Jezusowego królestwa. Tak w nas, jak i wokół nas. Trzeba przy tym pamiętać, że istotą i streszczeniem tego królestwa jest miłość. Miłość jest też pierwszym i najważniejszym prawem królestwa Bożego.

    Posłańcy KrólaChrystus Król posyła swych uczniów na cały świat, aby tam stawali się narzędziami realizacji królestwa Bożego. Każdy chrześcijanin, godny tego imienia, jest apostołem, czyli posłanym. Nasz Król jest bowiem obecny w nas. On promieniuje w nas i przez nas. Promieniuje swą prawdą, miłością i łaską.Człowiek oddany swemu Panu może powiedzieć: moje modlitwy, wysiłki, cierpienia nie są wyłącznie moimi. One w znacznym stopniu są też zakomunikowane innym. Tak więc jesteśmy przedłużeniem życia i dzieła Chrystusowego. Nasze bycie z Chrystusem jest nie tylko moją sprawą prywatną. Chrystus jest obecny w nas, aby przez nas był obecny w Kościele i w świecie. Nasza osobista komunikacja z Chrystusem przyjmuje wymiar społeczny, misyjny, uniwersalny.Przeróżne są formy współpracy z Jezusem w rozszerzaniu Jego królestwa. Najważniejsze jest świadectwo życia chrześcijańskiego. Chrześcijanin jest "królem" przez to, że panuje nad swymi namiętnościami. Jego królewskość okazuje się przez panowanie nad sobą zgodnie z zasadami prawa Bożego.

    Człowiek, który całym sercem kocha swego Pana, woła w swej duszy nieustannie: Przyjdź królestwo Twoje! Ta prośba jest przedmiotem jego gorących pragnień. Kto zaś szczerze woła: Przyjdź królestwo Twoje!, ten od razu dodaje: Bądź wola Twoja. Pragnienie królestwa Bożego łączy się bowiem zawsze z oddaniem się do dyspozycji swego Pana. Taka szczera i głęboka modlitwa jest potęgą bez granic, jest dźwignią, która podnosi cały świat (św. Teresa od Dzieciątka Jezus).Apostołami Chrystusa w szczególny sposób są ludzie cierpiący, o ile swoje udręki i cierpienia przyjmują oraz ofiarowują Bogu z miłością. Wielu z nich składa całe swoje życie za sprawę szerzenia królestwa Bożego.Królować – to służyć! Jeśli Jezus Chrystus króluje w naszych sercach, to nie będziemy nikomu szkodzić, ale będziemy innym służyć. Nasza codzienna praca i służba jest wówczas dawaniem świadectwa o naszym Królu. Obok świadectwa osobistego potrzebne jest też świadectwo wspólnotowe. W dobie nowej ewangelizacji każda wspólnota chrześcijańska: rodzina, ruch, parafia, diecezja, powinna rozszerzać granice miłości aż po krańce ziem.ks. Józef Bakałarz TChr

    Przed nami dni szczególne: uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Przez wszystkie cmentarze przejdą znowu niezliczone rzesze ludzi. Na grobach zapłoną znicze i pojawią się bukiety kwiatów. Chyba nigdzie na świecie nie obchodzi się tego święta tak pięknie… Ten wzruszający świąteczny obraz jest jednak jakby daleki od codziennej pamięci o zmarłych. Najczęściej przez 364 dni w roku ludzie zajmują się swoimi sprawami, nie pamiętając o rocznicach czy imieninach zmarłych bliskich, natomiast 1 listopada jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszyscy przypominają sobie o zmarłych. Całymi rodzinami wychodzą na cmentarze, przynoszą ogromne ilości zniczy i kwiatów. To piękne. Tylko czy pod tymi zewnętrznymi formami pamięci – jak znicze, kwiaty, odwiedziny na cmentarzu – nie kryje się więcej rutyny niż pamięci?Czy obecność na cmentarzu w tym ważnym dniu to wyraz potrzeby serca, znak wiary w życie wieczne, a może tylko zwyczaj: tego dnia trzeba iść na cmentarz, bo nie wypada nie iść. Czy piękny pomnik wystawiony zmarłym bliskim, mnóstwo kwiatów i zniczy zastąpią modlitwę?

    Piknik na cmentarzu?

    Czasami odnosi się wrażenie, że niektórzy uroczystość Wszystkich Świętych traktują tylko jako okazję do spotkań ze znajomymi, „zaprezentowania” modnej odzieży oraz wystawnego ozdobienia grobów. To prawda, że ten szczególny dzień powinien być dniem radosnym: radości z chwały świętych, radości z nadziei naszego zmartwychwstania. Ale atmosfera panująca tego dnia na cmentarzu daleka jest od chrześcijańskiej radości, a coraz bardziej zaczyna przypominać atmosferę pikniku: stragany wokół cmentarza, nie tylko z kwiatami i zniczami, ale i pieczoną kiełbaską i różnego rodzaju napojami, nieraz i procentowymi, muzyka daleka od poważnej...Brakuje tylko koszyka z jedzeniem przy grobie, a i tak są beztroskie rozmowy, dzieci biegają po cmentarzu z watą cukrową i kolorowymi balonikami, ktoś rozmawia wesoło przez telefon komórkowy, inny zapali papierosa – ot, takie towarzyskie spotkanie.

    Pamięć niejedno ma imię

    Pamięć o zmarłych odróżnia człowieka od zwierząt. To znak, że człowiek jest zdolny do wierności, do wdzięczności, do podjęcia obowiązku przekazania dziedzictwa wiary, obyczajów i zasad następnemu pokoleniu. Jak owa pamięć o zmarłych wyraża się w naszych czasach? Jak długo trwa? Czy właśnie polega ona na tym, że raz w roku odwiedza się cmentarz, zapala kilka zniczy na grobach i nawet się nie pomodli? Przecież żeby zapalić świeczkę na grobie, nie trzeba czekać do 1 listopada. Dlaczego nie zrobić tego np. co tydzień lub tak często, jak często spotykaliśmy się z tą osobą za jej życia? Ileż to razy pogrzebowi towarzyszą łzy i rzewne zapewnienia: „Nigdy cię nie zapomnimy! Będziemy zawsze cię pamiętać!”. Zawsze będziemy pamiętać? Nigdy nie zapomnimy? Odważne i zobowiązujące to słowa! Mija rok od pogrzebu i często nie ma kto z licznej rodziny zamówić Mszy św. za zmarłą mamę czy babcię, a kwiaty z pogrzebu leżą na grobie nieraz do Wszystkich Świętych. Wiele o tej pamięci mogliby powiedzieć duszpasterze, którzy niejednokrotnie przy załatwianiu pogrzebu wysłuchują próśb, by uroczystość nie trwała zbyt długo, bo rodzina się spieszy... Ktoś zamawia Mszę św. i dwukrotnie upewnia się, czy ksiądz dokładnie ogłosi, od kogo, a termin jest już nieistotny, bo i tak nie będzie miał kto przyjść...Na pogrzebie babci nie ma często wnucząt, bo musiały iść do szkoły... Nierzadko zmarły całe lata żył w opuszczeniu i poniżeniu, zapomniany przez najbliższych, ale na pogrzebie pojawia się liczna rodzina i rzewnie opłakuje... W zakładach kamieniarskich najczęściej zamawiane są nagrobki z „pełną płytą”, żeby nie trzeba było podlewać kwiatów...Kto dzisiaj pamięta o żałobie noszonej przez rodzinę po zmarłym? Czy na miano pamięci o zmarłych zasługuje fakt, że mówi się o nich wszystko, co najgorsze, wywleka na jaw różne niechwalebne wydarzenia z ich życia, tak jakby zmarli nie mieli prawa do ochrony czci? Oczywiście, są chlubne wyjątki ludzi prawdziwie pamiętających, zwyczajnie, przez cały rok, bez okazji składających kwiaty i zapalających znicze, w zadumie klękających przy grobie. Takie osoby zasługują na szacunek i uznanie.

    Nic nie zastąpi modlitwy

    Może ktoś zaprotestuje: Czyż w ostatnich latach nie wypiękniały cmentarze? Czyż nie coraz częściej pojawiają się świeże kwiaty i znicze? To prawda. Tylko szkoda, że w parze z tym nie idzie pogłębienie modlitewnej pamięci. Niewątpliwie troska o groby jest chlubna, ale pod warunkiem, że jej korzenie tkwią w naszej wierze w życie wieczne. Najpiękniejsze nawet wieńce, najbogatsze nagrobki i największe znicze na nic się nie zdadzą, jeśli u podstaw tej „zewnętrznej” dbałości nie będzie leżała nasza żywa wiara i wypływająca z niej modlitwa. To właśnie modlitwa za zmarłych jest świadectwem wiary w życie wieczne, w obcowanie ze zmarłymi i najlepszą pomocą. Taka modlitwa, zwłaszcza na cmentarzu, wyrywa z szaleństwa współczesnego świata i przypomina o tym, co można przenieść poza granicę śmierci, jest wyrazem miłości i nadziei na przyszłe spotkanie. To jakiś smutny paradoks: w uroczystość Wszystkich Świętych, kiedy pewnie najbardziej potrzeba zrozumienia znaczenia Mszy Świętej, najmniej wiernych w niej uczestniczy. Smutnie wygląda wtedy Eucharystia na cmentarzu. Cały czas przesuwają się tłumy cmentarnych wędrowców. Kto przejmuje się zmarłymi? Ilu pamięta wtedy o modlitwie za tych, którzy spoczywają na cmentarzu? Ilu zaduma się nad życiem ich i swoim?

    Wychowanie do pamięci

    Któż z nas nie chciałby, aby kiedyś przy jego grobie stanął ktoś w modlitewnej zadumie, postawił świeże kwiaty, przywoływał o nim ciepłe wspomnienia? Kiedy jednak patrzymy na otaczający nas świat, w którym zapanowała moda na nieustanną niepowagę, zabawność i śmieszność, kiedy osłabła nam wiara w życie wieczne i zdewaluowała się wartość nieba, a wymagań w stosunku do dzieci ma się coraz mniej – wielu już nawet o tym nie marzy. Nie dziwi postawa babci, która za życia chciała załatwić wszystkie formalności związane z kremacją zwłok, bo po śmierci pewnie nikt nie zadba o jej grób...Powraca pogaństwo. Modlitwa za zmarłych jest wypierana przez mity o wampirach, zabawy w spirytyzm, opowieści o reinkarnacji, przez pogańskie obrzędy Halloween, które to – promowane przez media i bezmyślną propagandę, prowadzoną również w szkołach – zamazują chrześcijańską głębię uroczystości Wszystkich Świętych.

    Co czynić?

    Trzeba podejmować wysiłki zmierzające do kształtowania właściwych postaw wobec zmarłych, wiele do zrobienia mają tutaj duszpasterze odprawiający chociażby pogrzeb. By kiedyś i przy naszym grobie ktoś stanął, pomodlił się, warto i trzeba zacząć od kształtowania postaw dzieci, aby wchodziły w tę szczególną więź ze zmarłymi. Może właśnie ta wierność przy grobie w modlitwie będzie głównym sprawdzianem właściwego wychowania dzieci? Warto z najmłodszymi przeglądać stare fotografie rodzinne, opowiadać o zmarłych, o ich prawdziwych losach. Dzisiaj dzieci często lepiej znają idolów zza oceanu, bohaterów kreskówek niż swoich przodków! Bliskie są im obrazy śmierci fikcyjnej, groteskowej, odczłowieczonej. Brakuje natomiast dzieciom obcowania z umarłymi, którzy za życia niewątpliwe je kochali, a teraz pewnie oczekują ich pamięci i modlitwy, odwzajemniając się tym samym. Warto z dziećmi odwiedzać cmentarz z okazji chociażby rocznicy śmierci czy imienin zmarłych bliskich. Wspólne nawiedzanie cmentarza nauczy dzieci większej powagi, skupienia i wierności zmarłym. Już niedługo znowu pójdziemy na cmentarz, zapalimy znicze na znak pamięci i położymy kwiaty. Czy tylko tyle? Czy tego oczekują od nas zmarli? Dopóki żyjemy, ten dzień jest szczególną szansą ożywienia więzi z nimi i ożywienia swojej wiary. Oby tej szansy nie zmarnować i nie rozmienić na drobne: na kupno zniczy i kwiatów, towarzyskie spotkanie i cmentarny spacer...   ks. Tadeusz Miłek

         Nabożeństwo Różańcowe

      codziennie o godz. 16.00.

    Tajemnice różańca

    † Wawrzyniec Wawro OP

    Różaniec święty to modlitwa kontemplacyjna. Choć ma charakter maryjny, jest modlitwą o sercu chrystologicznym, jak napisał Jan Paweł II w Liście apostolskim Rosarium Virginis Mariae. Przypomina i poddaje naszemu rozważaniu najważniejsze wydarzenia z życia Pana Jezusa i Jego Matki. Wydarzenia te zostały nazwane tajemnicami i podzielone na cztery części:

    Część pierwsza — tajemnice radosne

    Część druga — tajemnice światła

    Część trzecia — tajemnice bolesne

    Część czwarta — tajemnice chwalebne

    ·         Wpatrując się w Chrystusa Eucharystycznego

    ·         Październik to miesiąc modlitwy różańcowej. Gromadzimy się w naszych świątyniach, przy przydrożnych kapliczkach i w zaciszu rodzinnego domu, aby wspólnie odmówić Różaniec. Jest to modlitwa uświęcona wielowiekową tradycją Kościoła. Wiemy też, jak bardzo Matka Boża prosi nas o tę modlitwę podczas kolejnych objawień. Przychodzimy na nabożeństwo różańcowe. Zajmujemy najczęściej to samo miejsce w kościele. Rozpoczyna się wystawienie Najświętszego Sakramentu. Staramy się skupić, ale nasze myśli są jeszcze niespokojne: krążą wokół codziennych spraw: to trzeba było załatwić, tamto dokończyć, jeszcze coś komuś powiedzieć... Powoli jednak "melodia" odmawianych rytmicznie "zdrowasiek" jakoś dziwnie nas uspokaja i wycisza. Tak, jakbyśmy "nastrajali się na tę falę", na której przemawia do nas sam Bóg. Już nie tylko my mówimy do Pana Boga, ale On mówi do nas. Mówi poprzez tę rozważaną właśnie tajemnicę różańcową. Wpatrujemy się w Chrystusa Eucharystycznego, a On przemawia do każdego z nas osobiście: jak mam żyć, aby zbawić siebie, a także tych wszystkich, których Boża Opatrzność stawia na drogach mojego życia, począwszy od męża, żony, dzieci; tych, z którymi pracuję, uczę się, studiuję; tych wszystkich, których spotkam przypadkowo, ale przecież u Boga nie ma przypadków... I czuję, jak jestem blisko tego, co nadprzyrodzone, a to, co ziemskie nabiera właściwych proporcji i hierarchii; bo przecież, jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na swoim miejscu (św. Augustyn).

    ·         Spokojna refleksja

    ·         W taki sposób Różaniec staje się modlitwą kontemplacyjną, a ta - jak nam przypomina Ojciec Święty Jan Paweł II w Liście apostolskim o Różańcu Świętym (RVM) - jest istotą tej modlitwy: "Różaniec bowiem z natury swej wymaga odmawiania w rytmie spokojnej i powolnej refleksji, by przez to modlący się łatwiej oddał się kontemplacji tajemnic życia Chrystusa, rozważanych jakby sercem Tej, która ze wszystkich była najbliższa Panu, i by otwarte zostały niezgłębione tych tajemnic bogactwa" (RVM 12). Możemy zatem razem z Maryją, a także z Jej pomocą kontemplować Oblicze Chrystusa i w postawie wiary i miłości "otwierać się na łaskę, jaką Chrystus uzyskał dla nas przez swe tajemnice życia, śmierci i zmartwychwstania" (RVM 13). Co więc odpowiemy temu, kto twierdzi, że Różańca nie rozumie? "O co tu chodzi? - mówi. - Tyle razy w kółko wypowiada się te same formułki modlitewne; czy nie wystarczy odmówić raz, a porządnie Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu, przecież Pan Bóg zrozumie". Z całą pewnością zrozumie - odpowiemy - jednak nie w tym wielokrotnym powtarzaniu jest istota modlitwy różańcowej. Powtarzanie jest tylko metodą, która pozwala nam osiągnąć cel, a celem jest kontemplacja. "Różaniec jest tylko metodą kontemplacji. Jako metodę należy go stosować mając na względzie cel, a nie może on stać się celem samym w sobie. Jednak również jako metody nie można go lekceważyć, skoro jest owocem wielowiekowego doświadczenia. Przemawia za nim doświadczenie niezliczonych świętych" (RVM 28).

    ·          Powtarzanie z miłością

    ·         Bardzo trafnie istotę Różańca opisał ojciec Zdzisław J. Kijas OFM Conv.: "Cechą Różańca jest powtarzanie z miłością. Posiada on zatem coś z charakteru symfonii, często powracającej do tych samych motywów. Jednak powtarzanie nie nuży odmawiającego, ponieważ dokonuje się ono w rytmie miłości, która odnawia się, potężnieje przy każdym wezwaniu; ma ciągle coś nowego i głębszego do powiedzenia. Różaniec zatem wiedzie nas, poprzez spojrzenia i słowa, na spotkanie ukochanych osób, abyśmy mogli prowadzić z nimi dialog miłości. Pozwala nawiązać rozmowę z Ojcem, którego wzywamy słowami, jakich nauczył Jezus Chrystus. Otwiera nam drogę na spotkanie z Tym, którego tajemnice kontemplujemy i którego imię Jezus powtarza się przy każdym wezwaniu niepokalanej Matki. Ponadto modlitwa ta nawiązuje dialog miłości z Duchem Świętym, którego uwielbiamy wraz z Ojcem i Synem w modlitwie Chwała Ojcu, kończącej każdy dziesiątek ("Różaniec modlitwą zbawienia", Kraków 2004). Taka modlitwa jest pragnieniem coraz pełniejszego upodobnienia się do Chrystusa, na czym powinno nam najbardziej zależeć. Święty Paweł wyraził to pragnienie upodobnienia się w takich słowach: "Dla mnie żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk" (Flp 1,21), i jeszcze: "Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus" (Ga 2,20). Różaniec pomaga nam wzrastać w tym upodabnianiu się aż do osiągnięcia celu, którym jest świętość (por. RVM 26).

    ·         Czas, który ucieka

    ·         Ojciec Pio, który bardzo kochał Różaniec, pisał do swojego kierownika duchowego: "W czasie modlitwy dusza zdaje się cała zatracać w Bogu... Kiedy indziej czuję, że spalam się dla Boga... Czuję, że moja dusza gorąco pragnie opuścić to życie... Czas zdaje mi się uciekać szybko i nigdy nie mam go dosyć na modlitwę". Prośmy Maryję, aby pomogła nam kontemplować Oblicze Chrystusa i coraz bardziej z Nim się jednoczyć. "Wśród istot stworzonych nikt lepiej od Niej nie zna Chrystusa; nikt nie może, tak jak Matka, wprowadzić nas w głęboką znajomość Jego misterium" (RVM 14).

    ·         ks. Jan Glapiak

      Został zakończony II etap prac pielęgnacyjnych , przy drzewach w obrębie placu kościelnego . Prace te są dofinansowane z WFOŚIGW w Lublinie.

     

     

    Umiłowani w Chrystusie Panu!

    W mocy Ducha Świętego przygotowujemy się do III Synodu Archidiecezji Lubelskiej. Pragniemy, aby nasz Kościół lokalny stawał się domem i szkołą komunii, czyli jedności i wspólnoty, mającej swój fundament w Eucharystii. Eucharystia bowiem jednoczy nas ściśle z Chrystusem, a jednocześnie łączy z naszymi braćmi i siostrami. Co więcej, posyła nas, abyśmy dawali świadectwo Ewangelii przez wiarę i miłość. Nieocenioną Nauczycielką wiary i miłości jest Najświętsza Maryja Panna, czczona w wielu sanktuariach maryjnych, także w naszej archidiecezji. Dzieło odnowy synodalnej będziemy polecać Jej wstawiennictwu podczas wrześniowych uroczystości Maryjnych w Wąwolnicy i Chełmie oraz w październiku, w nowym Sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej w Lublinie.  Zachęcam do udziału w tradycyjnych pielgrzymkach pieszych do Wąwolnicy i do Chełma. W obu sanktuariach pobłogosławione zostaną wieńce dożynkowe jako wyraz wdzięczności wobec Stwórcy za tegoroczne plony. Tegorocznym uroczystościom Maryjnym w Wąwolnicy w niedzielę, 1 września o godz. 12.00 będzie przewodniczył Biskup Sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. W święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w niedzielę, 8 września o godz. 11.30, zgromadzimy się wokół Bazyliki Mariackiej na Górze Chełmskiej. Naszej modlitwie przewodniczył będzie Kardynał Stanisław Dziwisz, najważniejszy świadek pontyfikatu św. Jana Pawła II. W dniu 7 października, w poniedziałek o godz. 18.00 spotkamy się w Sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej w Lublinie przy ul. Bursztynowej. Odpustowej Eucharystii będzie przewodniczył pochodzący z naszej archidiecezji Biskup Jan Sobiło z Zaporoża na Ukrainie. Niech Duch Święty prowadzi nas wspólną drogą na spotkanie Chrystusa, którego odnajdujemy w ramionach Matki Bożej, czczonej w Wąwolnicy, Chełmie i w Lublinie.

    Wszystkim z serca błogosławię Wasz Biskup Stanisław.

    Lublin, Wspomnienie Matki Bożej Królowej, 22 sierpnia 2019 r

    Godz. 12.00 – Suma odpustowa pod przewodnictwem Ks. Kan Lucjana Marcinkowskiego.

    Serdecznie zapraszamy : dzieci , młodzież , dorosłych , OSP.

     

     

          


    Nabożeństwo Majowe - codziennie ze Mszą św. o godz. 17.00.

    KORONKA  DO  MIŁOSIERDZIA  BOŻEGO

      (do odmawiania na zwykłej cząstce różańca – 5 dziesiątków)

            Na początku
    Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

    Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał. Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego. Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen.

            Na dużych paciorkach (1 raz)
    Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.

    Na małych paciorkach (10 razy)
    Dla Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

     

    Na zakończenie (3 razy)
    Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

    Nabożeństwa majowe - "Nabożeństwa majowe - "...i co czuje i co żyje razem chwali Maryję...

    Rozpoczynające się  nabożeństwa majowe, odprawiane w kościołach, przy krzyżach i kapliczkach przydrożnych,  są przepiękną formą sławienia Królowej Polski. Badacze twierdzą, że nabożeństwo majowe powstało dopiero w XVIII w., chociaż wielu mariologów wskazuje na znacznie wcześniejszy rodowód, bo  gromadzenie się i śpiewanie pieśni u stóp ukwieconej i oświetlonej figury Matki Bożej było znane już w latach 430-450. Pierwsze nabożeństwo majowe w Polsce zostało odprawione w roku 1852 w kościele Ojców Misjonarzy pw. św. Krzyża w Warszawie, a arcybiskup Szczęsny-Potocki wydał 24 kwietnia 1863 r. przepis nakazujący regularne odprawianie nabożeństwa majowego w całej archidiecezji warszawskiej, do której wówczas należała Łódź. Wkrótce celebrowano je w diecezjach sandomierskiej, włocławskiej i płockiej, a następnie w pozostałych. Na całość nabożeństwa składa się śpiewanie Litanii loretańskiej do Matki Bożej, nauka kapłana, którą można zastąpić odpowiednim czytaniem oraz zakończenie - błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem i pieśni maryjne. Nabożeństwo majowe może być odprawiane zarówno rano po Mszy św. jak też po południu czy wieczorem. Litanię loretańską odmawianą w czasie "majówek" tworzą wezwania (inwokacje), odznaczające się poetycką formą i w sposób szczególny sławiące Maryję. Warto wiedzieć, że król Jan II Kazimierz po złożeniu ślubów (1656 r.) w katedrze lwowskiej przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej, z całą asystą udał się do kościoła jezuitów i tam w czasie nabożeństwa, które odprawił nuncjusz papieski - Vidoni, proklamował Maryję Królową Korony Polskiej. Tenże nuncjusz dodał do Litanii loretańskiej po raz pierwszy wezwanie: "Królowo Korony Polskiej módl się za nami", które biskup i senatorowie powtórzyli z entuzjazmem trzykrotnie. Ale dopiero papież Pius X dekretem z dnia 29 listopada 1908 r. zezwolił, aby to drogie Polakom wezwanie dołączono w Polsce do Litanii loretańskiej, a papież Benedykt XV włączył je oficjalnie w 1920 r. Niechaj najpiękniejszy miesiąc w roku, poświęcony Matce Bożej, będzie dla nas zachętą nie tylko do ukwiecania kapliczek i Jej wizerunków, ale przede wszystkim do śpiewania tej wyjątkowej modlitwy, jaką rozbrzmiewają kościoły podczas nabożeństw majowych. LITANIA LORETAŃSKA

     

    Kyrie eleison.

    Chryste eleison. Kyrie eleison.

    Chryste, usłysz nas.

    Chryste, wysłuchaj nas.

    Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.

    Synu, Odkupicielu świata, Boże

    Duchu Święty, Boże

    Święta Trójco, jedyny Boże

     

    Święta Maryjo, módl się za nami.

    Święta Boża Rodzicielko

    Święta Panno nad pannami

    Matko Chrystusowa

    Matko Kościoła

    Matko łaski Bożej

    Matko nieskalana

    Matko najczystsza

    Matko dziewicza

    Matko nienaruszona

    Matko najmilsza

    Matko przedziwna

    Matko dobrej rady

    Matko sprawiedliwości i miłości społecznej

    Matko Stworzyciela

    Matko Zbawiciela

    Panno roztropna

    Panno czcigodna

    Panno wsławiona

    Panno można

    Panno łaskawa

    Panno wierna

    Zwierciadło sprawiedliwości

    Stolico mądrości

    Przyczyno naszej radości

    Przybytku Ducha Świętego

    Przybytku chwalebny

    Przybytku sławny pobożności

    Różo duchowna

    Wieżo Dawidowa

    Wieżo z kości słoniowej

    Domie złoty

    Arko przymierza

    Bramo Niebieska

    Gwiazdo zaranna

    Uzdrowienie chorych

    Ucieczko grzesznych

    Pocieszycielko strapionych

    Wspomożenie wiernych

    Królowo Aniołów

    Królowo Patriarchów

    Królowo Proroków

    Królowo Apostołów

    Królowo Męczenników

    Królowo Wyznawców

    Królowo Dziewic

    Królowo wszystkich Świętych

    Królowo bez zmazy pierworodnej poczęta

    Królowo wniebowzięta

    Królowo różańca świętego

    Królowo rodzin

    Królowo pokoju

    Królowo Polski

     

    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.

    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.

    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

     

    Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko.

    Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

     

    Módlmy się: Panie, nasz Boże, daj nam, sługom swoim, cieszyć się trwałym zdrowiem duszy i ciała, i za wstawiennictwem Najświętszej Maryi, zawsze Dziewicy, uwolnij nas od doczesnych utrapień i obdarz wieczną radością. Przez Pana Naszego, Jezusa Chrystusa, Króla miłosierdzia, który z Tobą i z Duchem Świętym okazuje nam miłosierdzie teraz i na wieki wieków.

     

     

     

     

    3 maja

    Najświętsza Maryja Panna Królowa Polski

    główna Patronka Polski

     

    Tytuł Matki Bożej jako Królowej narodu polskiego sięga drugiej połowy XIV wieku: Grzegorz z Sambora nazywa Maryję Królową Polski i Polaków. Teologiczne uzasadnienie tytułu "Królowej" pojawi się w XVII wieku po zwycięstwie odniesionym nad Szwedami i cudownej obronie Jasnej Góry, które przypisywano wstawiennictwu Maryi. Wyrazicielem tego przekonania Polaków stał się król Jan Kazimierz, który 1 kwietnia 1656 roku w katedrze lwowskiej przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej obrał Maryję za Królową swoich państw, a Królestwo Polskie polecił jej szczególnej obronie. W czasie podniesienia król zszedł z tronu, złożył berło i koronę, i padł na kolana przed wielkim ołtarzem. Zaczynając od słów: "Wielka Boga-Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico" ogłosił Matkę Bożą szczególną Patronką Królestwa Polskiego. Przyrzekł szerzyć Jej cześć, ślubował wystarać się u Stolicy Apostolskiej o pozwolenie na obchodzenie Jej święta jako Królowej Korony Polskiej, zająć się losem ciemiężonych pańszczyzną chłopów i zaprowadzić w kraju sprawiedliwość społeczną. Po Mszy świętej, w czasie której król przyjął również Komunię świętą z rąk nuncjusza papieskiego, przy wystawionym Najświętszym Sakramencie odśpiewano Litanię do Najświętszej Maryi Panny, a przedstawiciel papieża odśpiewał trzykroć, entuzjastycznie powtórzone przez wszystkich obecnych nowe wezwanie: "Królowo Korony Polskiej, módl się za nami".

    Choć ślubowanie Jana Kazimierza odbyło się przed obrazem Matki Bożej Łaskawej we Lwowie, to jednak szybko przyjęło się przekonanie, że najlepszym typem obrazu Królowej Polski jest obraz Pani Częstochowskiej. Koronacja obrazu papieskimi koronami 8 września 1717 roku ugruntowała przekonanie o królewskości Maryi. Warto dodać, że Jan Kazimierz nie był pierwszym, który oddał swoje państwo w szczególną opiekę Bożej Matki. W roku 1512 gubernator hiszpański ogłosił Matkę Bożą szczególną Patronką Florydy. W roku 1638 król francuski, Ludwik XIII, osobiście i uroczyście ogłosił Matkę Bożą Niepokalanie Poczętą Patronką Francji.

    Niestety śluby króla Jana Kazimierza nie zostały od razu spełnione. Dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. Episkopat Polski zwrócił się do Stolicy Apostolskiej o wprowadzenie święta dla Polski pod wezwaniem "Królowej Polski". Papież Benedykt XV chętnie do tej prośby się przychylił (1920). Biskupi umyślnie zaproponowali Ojcu świętemu dzień 3 maja, aby podkreślić łączność nierozerwalną tego święta z sejmem czteroletnim, a zwłaszcza z uchwaloną 3 maja 1791 roku pierwszą konstytucją polską.

    Dnia 31 października 1943 roku papież papież Pius XII dokonał poświęcenia całej rodziny ludzkiej Niepokalanemu Sercu Maryi. Zachęcił równocześnie wielki papież, aby tegoż aktu oddania się dopełniły wszystkie chrześcijańskie narody. Episkopat Polski uchwalił, że dnia 7 lipca 1946 roku aktu poświęcenia dokonają wszystkie katolickie rodziny polskie; dnia 15 sierpnia - wszystkie diecezje, a dnia 8 września tegoż roku cały naród polski. Na Jasnej Górze zebrało się ok. miliona pątników z całej Polski. W imieniu całego narodu i Episkopatu Polski akt ślubów odczytał uroczyście kardynał August Hlond.

    W roku 1945 Episkopat Polski, pod przewodnictwem kardynała Augusta Hlonda, na Jasnej Górze odnowił akt poświęcenia się i oddania Bożej Matce. Ponowił też złożone przez króla Jana Kazimierza śluby. W uroczystości tej brała udział milionowa rzesza wiernych. W przygotowaniu do tysięcznej rocznicy chrztu Polski (966-1966), w czasie uroczystej "Wielkiej Nowenny", na apel prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego, cała Polska ponownie oddała się pod opiekę Najświętszej Maryi, Dziewicy-Wspomożycielki. 26 sierpnia 1956 roku Episkopat Polski dokonał aktu odnowienia ślubów jasnogórskich, które przed trzystu laty złożył król Jan Kazimierz. Prymas Polski był wtedy w więzieniu. Symbolizował go pusty tron i wiązanka biało-czerwonych kwiatów. Po sumie pontyfikalnej odczytano przez prymasa ułożony akt odnowienia ślubów narodu. W odróżnieniu od ślubowań międzywojennych akt ślubowania dotykał bolączek narodu, które uznał za szczególnie niebezpieczne dla jego chrześcijańskiego życia. 5 maja 1957 r. wszystkie diecezje i parafie oddały się pod opiekę Maryi. Finałem Wielkiej Nowenny było oddanie się w święte niewolnictwo całego narodu polskiego, diecezji, parafii, rodzin i każdego z osobna (1965), tak aby Maryja mogła rozporządzać swoimi czcicielami dowolnie ku ich większemu uświęceniu, dla chwały Bożej i dla królestwa Chrystusowego na ziemi. Dnia 3 maja 1966 roku prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński, w obecności Episkopatu Polski i tysięcznych rzesz oddał w macierzyńską niewolę Maryi, za wolność Kościoła, rozpoczynające się nowe tysiąclecie Polski.

    W 1962 r. Jan XXIII ogłosił Maryję Królowę Polski główną patronką kraju i niebieską Opiekunką naszego narodu.

     

    Naród polski od wieków wyjątkowo czcził Maryję jako swoją Matkę i Królową. Bolesław Chrobry miał wystawić w Sandomierzu kościół pod wezwaniem Matki Bożej. Władysław Herman, uleczony cudownie, jak twierdził, przez Matkę Bożą, ku Jej czci wystawił okazałą świątynię w Krakowie "na Piasku". Król Zygmunt I Stary przy katedrze krakowskiej wystawił kaplicę (Zygmuntowską) ku czci Najśw. Maryi Panny, która jest zaliczana do pereł architektury renesansu. Bolesław Wstydliwy wprowadził zwyczaj odpra wiania Rorat w Adwencie. Jan Sobieski jako zawołanie do boju pod Wiedniem dał wojskom imię Maryi. Na tę pamiątkę papież bł. Innocenty XI ustanowił święto Imienia Maryi (obchodzone do dziś 12 września w rocznicę wiktorii wiedeńskiej). Maryja była także Patronką polskiego rycerstwa. Stefan Czarniecki przed każdą bitwą odmawiał Zdrowaś Maryja. Tadeusz Kościuszko szablę swoją poświęcił w kościele Matki Bożej Loretańskiej w Krakowie. Na palcu hetmana Stanisława Żółkiewskiego w czasie badania grobu znaleziono po wielu latach pierścień z napisem: Mancipium Mariae (własność Maryi).

    Bardzo często także mieszczanie zdobili swoje kamienice wizerunkami Matki Bożej, by mieć w Niej obronę. Figury i obrazy ustawiano na murach obronnych, jak to jeszcze dzisiaj można oglądać w Barbakanie Krakowskim. Pod figurą Matki Bożej Niepokalanej, która stała we Lwowie nad Bramą Krakowską, był napis: Haec praeside tutus (pod Jej opieką bezpieczny). Bardzo wiele przydrożnych kapliczek poświęcano Maryi. Lud polski na Gromniczną święcił świece. Święto Zwiastowania nazywał Matką Bożą Wiosenną; w majowych nabożeństwach wypełniał kościoły; Matkę Bożą Wniebowziętą nazywał Zielną, bo niósł wtedy do poświęcenia dożynkowe wieńce ziela; siewy rozpoczynał z Matką Bożą Siewną (Narodzenie Matki Bożej). W wigilie, poprzedzające święta M. Bożej - pościł. Na piersiach noszono szkaplerz lub medalik Matki Bożej. Tyle pieśni religijnych ku czci Matki Bożej nie ma żaden naród w świecie, co naród polski.

    Także polscy święci uznawali Maryję za swą szczególną Opiekunkę. Św. Wojciech uratowany jako dziecko z ciężkiej choroby za przyczyną Matki Bożej został ofiarowany na służbę Panu Bogu. Znana jest legenda o św. Jacku (+ 1257), jak wynosząc z Kijowa Najśw. Sakrament przed Tatarami usłyszał głos z figury: "Jacku, zabierasz Syna, a zostawiasz Matkę?". Figurę tę pokazują dzisiaj w kościele dominikanów w Krakowie. Ze śpiewem na ustach Salve Regina zginęli od Tatarów bł. Sadok i jego 48 towarzyszy (1260). Bł. Władysław z Gielniowa napisał Godzinki o Niepokalanym Poczęciu i kilka pieśni ku czci Matki Bożej. Bł. Szymon z Lipnicy miał według podania umieścić w swojej celi napis: "Mieszkańcze tej celi, pamiętaj, byś zawsze był czcicielem Maryi". W grobie św. Kazimierza znaleziono kartkę z własnoręcznie przez niego napisanym hymnem nieznanego autora Omni die dic Mariae (Każdego dnia sław Maryję). Św. Stanisław Kostka, zapytany z nagła, czy kocha Matkę Bożą, zawołał: "Wszak to Matka moja!". Chętnie o Niej mówił, Ona to zjawiła mu się w Wiedniu, dała mu na ręce Dziecię Boże i uzdrowiła go cudownie. Śmierć jego poznano po tym, że się nie uśmiechnął, kiedy wetknięto mu w ręce obrazek Matki Bożej. Uprosił sobie u Matki Bożej, że przeszedł do nieba z ziemi w samą Jej uroczystość, podobnie jak św. Jacek.

    Na terenie Polski znajduje się kilkadziesiąt dużych i znanych sanktuariów maryjnych. Bardzo często Maryi poświęcano utwory literackie. Jako pierwszy utwór w języku polskim podaje się hymn Bogarodzica, napisany według większej części krytyków w wieku XIII, a według niektórych wywodzący się nawet z czasów św. Wojciecha. Od wieku XIV pojawiają się także w muzyce polskiej tłumaczenia sekwencji, hymnów i innych utworów gregoriańskich, liturgicznych. Powstają pierwsze pieśni w języku polskim. Od wieku XV pojawia się w Polsce muzyka wielogłosowa (polifonia). Od tego też wieku znamy kompozytorów, którzy pisali utwory ku czci Matki Bożej. Najdawniejsze polskie wizerunki Matki Bożej spotykamy już od wieku XI (Ewangeliarz Emmeriański, Ewangeliarz Pułtuski i Sakramentarium Tynieckie; figury i płaskorzeźby w kościołach romańskich). Największym i szczytowym arcydziełem rzeźby poświęconym Maryi jest ołtarz Wita Stwosza z lat 1477-1489, wykonany dla głównego ołtarza kościoła Mariackiego w Krakowie pt. Zaśnięcie Matki Bożej. Jest to arcydzieło na miarę światową, należące do unikalnych. W wielu polskich miastach istnieją kościoły zwane mariackimi - a więc poświęcone w sposób szczególny Maryi.

     

     

     

    Radości i Nadziei

     

    płynącej ze Zmartwychwstania Chrystusa  wszystkim Gościom i Parafianom                             

     

                                     

                Życzą :Proboszcz , Ks. Paweł

    NIEDZIELA PALMOWA

     

     

     

    Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, czyli Męki Pańskiej, i rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia. W ciągu wieków otrzymywała różne określenia: Dominica in palmis, Hebdomada VI die Dominica, Dominica indulgentiae, Dominica Hosanna, Mała Pascha, Dominica in autentica. Niemniej, była zawsze niedzielą przygotowującą do Paschy Pana. Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści ( por. Mt 21, 1-10; Mk 11, 1-11; Łk 19, 29-40; J 12, 12-19), a także rozważa Jego Mękę. To właśnie w Niedzielę Palmową ma miejsce obrzęd poświęcenia palm i uroczysta procesja do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się jak najdokładniej "powtarzać" wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria. Według jej wspomnień patriarcha wsiadał na oślicę i wjeżdżał do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go w radości i w uniesieniu, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Anastasis (Zmartwychwstania), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Owa procesja rozpowszechniła się w całym Kościele mniej więcej do XI w. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego była początkowo wyłącznie Niedzielą Męki Pańskiej, kiedy to uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jerusalem. Obie tradycje szybko się połączyły, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i Męka) . Przy czym, w różnych Kościołach lokalnych owe procesje przyjmowały rozmaite formy: biskup szedł piechotą lub jechał na osiołku, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre też przekazy zaświadczają, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów (czyżby nawiązanie do gestu Piłata?). Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem (zaleca, nie nakazuje), gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, że kapłan idący na czele procesji trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, aż mu otworzono. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: "Witaj krzyżu, nadziejo nasza!". Niegdyś Niedzielę Palmową na naszych ziemiach nazywano Kwietnią. W Krakowie (od XVI w.) urządzano uroczystą centralną procesję do kościoła Mariackiego z figurką Pana Jezusa przymocowaną do osiołka. Oto jak wspomina to Mikołaj Rey: "W Kwietnią kto bagniątka (bazi) nie połknął, a będowego (dębowego) Chrystusa do miasta nie doprowadził, to już dusznego zbawienia nie otrzymał (...). Uderzano się także gałązkami palmowymi (wierzbowymi), by rozkwitająca, pulsująca życiem wiosny witka udzieliła mocy, siły i nowej młodości". Zresztą do dnia dzisiejszego najlepszym lekarstwem na wszelkie choroby gardła według naszych dziadków jest właśnie bazia z poświęconej palmy, którą należy połknąć. Owe poświęcone palmy zanoszą dziś wierni do domów i zawieszają najczęściej pod krzyżem. Ma to z jednej strony przypominać zwycięstwo Chrystusa, a z drugiej wypraszać Boże błogosławieństwo dla domowników. Popiół zaś z tych palm w następnym roku zostanie poświęcony i użyty w obrzędzie Środy Popielcowej. Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, wprowadza nas coraz bardziej w nastrój Świąt Paschalnych. Kościół zachęca, aby nie ograniczać się tylko do radosnego wymachiwania palmami i krzyku: " Hosanna Synowi Dawidowemu!", ale wskazuje drogę jeszcze dalszą - ku Wieczernikowi, gdzie "chleb z nieba zstąpił". Potem wprowadza w ciemny ogród Getsemani, pozwala odczuć dramat Jezusa uwięzionego i opuszczonego, daje zasmakować Jego cierpienie w pretorium Piłata i odrzucenie przez człowieka. Wreszcie zachęca, aby pójść dalej, aż na sam szczyt Golgoty i wytrwać do końca. Chrześcijanin nie może obojętnie przejść wobec wiszącego na krzyżu Chrystusa, musi zostać do końca, aż się wszystko wypełni... Musi potem pomóc zdjąć Go z krzyża i mieć odwagę spojrzeć w oczy Matce trzymającej na rękach ciało Syna, by na końcu wreszcie zatoczyć ciężki kamień na Grób. A potem już tylko pozostaje mu czekać na tę Wielką Noc... To właśnie daje nam Wielki Tydzień, rozpoczynający się Niedzielą Palmową. Wejdźmy zatem uczciwie w Misterium naszego Pana Jezusa Chrystusa...

     

     

     
     

     

     

     

     

    WIELKI TYDZIEŃ

     

         Ostatnie dni Wielkiego Postu od Niedzieli Palmowej do wieczora Wielkiego Czwartku, a następnie Triduum Paschalne to Wielki Tydzień. Najstarsze świadectwa o liturgii Wielkiego Tygodnia pochodzą z IV w. z Palestyny. Rozpoczynała ją uroczysta procesja z palmami, z Betani do Jerozolimy na pamiątkę wjazdu Chrystusa do świętego miasta, aby dokonać odkupienia ludzi przez mękę i śmierć na krzyżu.

         Niedziela Palmowa

         Niedziela Palmowa rozpoczyna Wielki Tydzień, w którym obchodzi się pamiątkę Męki śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Każdy chrześcijanin powinien dołożyć wszelkich starań, aby obrzędy Wielkiego Tygodnia zrozumieć, brać w nich czynny udział, a przede wszystkim umartwieniami i świętością życia dawać dowód żywej wiary.

         W Niedzielę Palmową, Kościół obchodzi pamiątkę wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy, dla dokonania paschalnej tajemnicy Męki i Zmartwychwstania. W tym dniu święci się palmy i organizuje procesję. Wszystkie Msze św. odprawia się tak, aby były wspomnieniem uroczystego wjazdu Prana Jezusa do Jerozolimy, a szczególnie przypomina nam o tym, specjalny obrzęd przed Mszą św. i poświęcenie palm. We wszystkich obrzędach używa się czerwonego koloru szat liturgicznych.

         Triduum Paschalne

         Wielki Czwartek Najstarszy dokument opisujący liturgię Wielkiego Tygodnia w Jerozolimie z IV wieku, mówi o dwóch Mszach św. w Wielki Czwartek. Dwie Msze św. w tym dniu odprawia się kościołach katedralnych. Rano biskup koncelebruje, razem ze wszystkimi kapłanami z całej diecezji uroczystą Mszę św. z poświęceniem Krzyżma (oliwa zmieszana z balsmem, używane w sakramencie bierzmowania i sakramencie chrztu) i oleju chorych.

         We wszystkich innych kościołach wolno w tym dniu odprawić tylko jedną Mszę św. w godzinach wieczornych. Nazywamy ją "Mszą Wieczerzy Pańskiej". Rozpoczyna ona Triduum Paschalne, które stanowi Wielki Piątek, Wielką Sobotę i Niedzielę Zmartwychwstania. Ostatnia wieczerza miała miejsce w nocy z czwartku na piątek i należała według żydowskiej rachuby czasu do piątku. Doba trwała od zachodu, do zachodu słońca. Dlatego, dniem zarówno pierwszej Ofiary Eucharystycznej jak i Ofiary Krzyża, jest ten sam dzień - Wielki Piątek. I tu widzimy ścisły związek Krzyża, Zmartwychwstania i Eucharystii.

         Wielki Piątek W tym dniu gromadzimy się na sprawowaniu pamiątki męki i śmierci Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Liturgia zaprasza nas do rozważania biblijnego opisu męki Pańskiej, a następnie adoracji i uczczenia Krzyża świętego. W tym dniu nie odprawia się Mszy św. Po liturgii eucharystycznej Ciało Chrystusa przenosi się uroczyście do adoracji do tak zwanego Grobu, Pańskiego. Wielka Sobota jest dniem, w którym nie odprawia się Mszy św. ani innych nabożeństw. Przez cały dzień, wierni nawiedzają Grób Pański i czuwają na modlitwie, pamiętają^, że jest tam obecny pod osłoną chleba Uwielbiony i Zmartwychwstały Pan.

         Wielka Sobota W tym dniu święci się pokarmy. W Polsce wierni przynoszą w pięknie przystrojonych koszykach, chleb, wędlinę, masło, chrzan, sól i jajka. Nie powinno w nim zabraknąć baranka, który symbolizuje Chrystusa. W tym dniu, każdy pokarm ma swoje znaczenie : chrzan, przynosimy na znak męki Pana Jezusa, która zamieniła c'ę w słodycz, a symbolem tej słodyczy jest masło. Poświęcone jajka, symbolizują nowe życie Zmartwychwstałego Pana. Przez święcenie pokarmów, Kościół błogosławi byt doczesny; podkreśla dostojność ciała, które w tym dniu osiągnęło nieśmiertelność. Chrystus po zmartwychwstaniu jadł chleb i rybę, by przekonać uczniów, że jest naprawdę żywym człowiekiem.

         Wigilia Paschalna Noc paschalną rozjaśnia zmartwychwstały Chrystus. Jest to naprawdę Wielka Noc, jest to najważniejsze wydarzenie w dziejach świata i ludzkości. W niej dokonało się przejście że śmierci do nowego życia, przez zmartwychwstanie. Cała dynamika nocy paschalnej, skupia się wokół życia w Chrystusie, dlatego cała jej liturgia, pełna jest symboli życia: światło - słowo - woda - uczta. Znaki te stanowią również główną treść kolejnych części Wigilii Paschalnej. Uroczystym ogłoszeniem zmartwychwstania Chrystusa i wezwania " całego stworzenia do udziału w tryumfie Zmartwychwstałego jest Procesja Rezurekcyjna.

         Niedziela Wielkanocna Rozpoczyna się Wigilią Paschalną, czyli Mszą św. Zmartwychwstania Pana, sprawowaną w sobotę wieczorem lub w nocy. 

     

     

     
     

     

    Rekolekcje Wielkopostne

       11 – 13.04.2019 r.

     

     Zapraszamy !

     

    Droga Krzyżowa - Piątek Godz. 17.30

     

    Gorzkie Żale - Niedziela Godz. 11.30

    Wielki Post - Czas wyrzeczenia i odnowy

    "Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Łk 9, 23). Te słowa Chrystusa przychodzą nam na myśl, gdy rozpoczynamy w Kościele czas Wielkiego Postu. Słowa te bardzo dobrze określają, jaką wędrówkę duchową powinniśmy odnowić i podjąć w ciągu tych czterdziestu dni.

    Zbyt często wyobrażamy sobie krzyż jako zbiór ofiar, do których mamy się zmusić, szczególnie czynów pokutnych, rozumianych jako zadawanie sobie cierpień, czyli rodzaj "doloryzmu". I słusznie buntujemy się, że nie chcemy takiej pokuty i nie widzimy jej sensu. Jednak także w przypadku pokuty Jezus wychodzi nam naprzeciw i dokonuje odnowienia jej rozumienia - zaprasza nas do dokonania przewrotu w myśleniu na ten temat. Pokazuje nam, jak przez odpowiednio rozumianą pokutę, wejść na drogę prowadzącą ze śmierci do życia, jak porzucić drogę śmierci, która nam stale towarzyszy, by znaleźć dobro i życie, będące przedmiotem naszych tęsknot.

    Zwróćmy więc uwagę na pierwszy warunek pójścia za Chrystusem: "Niech się zaprze samego siebie". Co to znaczy "zaprzeć się siebie"? Czy nie oznacza to samozniszczenia? W świetle tego, co Jezus mówi o niebezpieczeństwach czyhających na człowieka, zwłaszcza związanych z bogactwem, pieniędzmi i ziemskimi przyjemnościami, zaparcie się siebie samego oznacza mówienie "nie" temu wszystkiemu, aby w to miejsce powiedzieć "tak" czemuś innemu. Gdy wybieramy siebie, mówimy wprawdzie "tak", ale mówimy "nie" Bogu, innym i samemu życiu.

    "Zaparcie się siebie" w nauczaniu Jezusa oznacza więc mówienie "nie" naszemu egoizmowi, robieniu z siebie centrum życia, punktu odniesienia naszych zainteresowań, naszemu małemu światu. Mówić "nie", aby mówić "tak"! Musimy uświadomić sobie, że nasza wola jest słaba, a nawet buntownicza. Może zwracać się przeciw nam samym i innym; i całe nasze życie jest boleśnie naznaczone takimi wyborami. Trzeba zdać sobie z tego sprawę, a wtedy przestaniemy być z siebie zadowoleni. To jest zarazem najlepsza chwila, by powiedzieć "nie" naszemu "ja", które stara się ukryć nasze słabości. Jest to możliwe, ponieważ nasze głębokie pragnienie nie chce pogrążać się w śmierci i samotności. Tutaj otwiera się droga do mówienia "tak" Temu, który nas kocha, który jest naszym życiem, który jest naszym oddechem. Tutaj zaczyna się mówienie "tak" Jego zmartwychwstaniu.

    Podjęcie takiej decyzji, która łączy się z mówieniem "tak", wymaga wysiłku z naszej strony i wywołuje cierpienia. Jest to jednak nasza życiowa konieczność. Z tego powodu Jezus mówi w tym wypadku o krzyżu - krzyżu każdego człowieka. Ten krzyż nie jest jednak czymś abstrakcyjnym - jest zawsze bardzo osobowy. Każdy ma swój krzyż, krzyż bardzo szczególny, krzyż na swoją miarę. I każdy ma wziąć "krzyż swój". Ale to nie wszystko, gdyż trzeba zauważyć to, co Jezus mówi na końcu: "Niech Mnie naśladuje!" W tym stwierdzeniu odsłania się moc przemieniająca krzyża, cierpienia, nędzy, która nas dotyka. Jezus idący krzyżową drogą niesie z nami nasz krzyż, nasze zaparcie się siebie, nasze słabości. Nasz krzyż jest Jego krzyżem. W krzyżu wyraża się głęboka więź Chrystusa z każdym człowiekiem.

    Czas Wielkiego Postu ma być zatem czasem odnowienia naszego życia poprzez odnowione mówienie "nie" naszemu egoizmowi, aby móc mówić "tak" Bogu". A wszystko w perspektywie krzyża Chrystusowego. Praktyka chrześcijańska wskazuje nam jako zadanie na czas wielkopostnego wędrowania trzy uczynki pokutne: post, jałmużnę i modlitwę. Lepiej byłoby mówić w tym przypadku o "uczynkach duchowych", ponieważ są one wyrażeniem i kształtowaniem naszego ducha i jego relacji.

    Post, czyli rezygnacja nie tylko z pewnych pokarmów, ale w ogóle z rzeczy materialnych, oznacza mówienie "nie" temu wszystkiemu, z czego korzystamy na co dzień, aby nas nie zniewoliło swoim uwodzicielskim wpływem, aby nas nie przywiązało do siebie i nie zdominowało. Chodzi o mówienie "tak" wyższym wartościom.

    Jałmużna, czyli wszelakie dobro okazywane drugiemu człowiekowi, oznacza mówienie "nie" zamknięciu się w sobie i w kręgu własnych potrzeb. Chodzi w niej o wyrażenie wspólnoty z innymi i dzielenie się sobą i swoimi dobrami, chodzi więc o powiedzenie "tak" braciom w ich potrzebach materialnych i duchowych. Modlitwa, czyli zwrócenie serca i umysłu do Boga, oznacza uznanie, że Bóg jest zasadą życia w tym świecie oraz źródłem przemieniającej i zwycięskiej łaski. Jest ona najbardziej radykalnym i skutecznym mówieniem "nie" światu, by mówić "tak" Bogu.

    Nasze uczynki pokutno-duchowe zostają "uszlachetniane" łaską wysłużoną przez Chrystusa i przyjęte przez Boga na Jego wiecznym ołtarzu. Jezus Chrystus na końcu Wielkiego Postu objawia się jako najwyższy Kapłan - nasz Kapłan. W chwili, w której zwracamy się do Niego, biorąc nasz krzyż, łączy się z nami i wprowadza nas do Świętego świętych, gdzie spełnia się nasze zbawienie. Nasze "tak" wyrażane w niesieniu codziennego krzyża, krzyża codziennych trudów i doświadczeń, staje się więc rzeczywistym uczestniczeniem w chwale Chrystusa zmartwychwstałego.

    Ks. Janusz Królikowski

    WIELKI POST

    Posypmy głowy popiołem

    Od posypania głów popiołem rozpoczyna się w Wielki Post, 40-dniowy okres przygotowania do największego święta chrześcijan Wielkanocy. Tradycyjnemu obrzędowi posypania głów popiołem towarzyszą w Wielką Środę słowa: "Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz" albo "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię". Sam zwyczaj posypywania głów popiołem na znak żałoby i pokuty znany jest w wielu kulturach i tradycjach, często w Starym Testamencie jest też mowa o posypaniu głowy popiołem jako znaku pokuty. W Kościele pierwszych wieków biskup naznaczał w ten sposób jedynie tych, którzy czynili publiczną pokutę i aż do Wielkiego Czwartku byli wyłączeni ze wspólnoty. Z czasem obrzęd ten stał się znakiem postu i pokuty, odprawianej prywatnie przez wszystkich wiernych, w łączności z innymi członkami Kościoła. Dopiero w VIII w. zaczęto sypać popiołem głowy wszystkich - wszak każdy jest grzesznikiem. Pierwsze świadectwa o święceniu popiołu pochodzą z X w. W następnym wieku papież Urban II wprowadził ten zwyczaj jako obowiązujący w całym Kościele. Z tego też czasu pochodzi zwyczaj, że popiół do posypywania głów wiernych pochodził z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedzającego roku.

    40 dni umartwienia

    Wielki Post jest czasem odnowy ducha i nawrócenia. Początkowo było to zaledwie 40 godzin, czyli praktycznie tylko Wielki Piątek i Wielka Sobota. Potem przygotowania zabierały cały tydzień, aż wreszcie ok. V w. czas przygotowania do uroczystości Zmartwychwstania wydłużył się do 40 dni. Liczba 40 stanowi w Piśmie świętym wyraz pewnej dłuższej całości, czasu przeznaczonego na jakieś konkretne zadanie człowieka lub zbawcze działanie Boga. W Wielkim Poście Kościół odczytuje i przeżywa nie tylko czterdzieści dni spędzonych przez Jezusa na pustyni na modlitwie i poście przed rozpoczęciem Jego publicznej misji, ale i trzy inne wielkie wydarzenia biblijne: czterdzieści dni powszechnego potopu, po których Bóg zawarł przymierze z Noem; czterdzieści lat pielgrzymowania Izraela po pustyni ku ziemi obiecanej; czterdzieści dni przebywania Mojżesza na Górze Synaj, gdzie otrzymał on od Jahwe Tablice Prawa.

    Post, modlitwa i jałmużna

    Hymny liturgiczne następująco wyrażają istotę tego okresu: "Dałeś nam przykład, o Jezu, czterdziestu dni umartwienia; aby w nas ducha odnowić, wymagasz postu i skruchy" albo w innym miejscu: "Jak naród wybrany idziemy za Tobą, nasz Boże i Wodzu, co w słupie ognistym wskazujesz nam drogę pośpiesznej ucieczki z krainy grzechu i śmierci". Czas postu, to specjalny czas ćwiczeń duchowych, pokuty, dobrowolnych wyrzeczeń, takich jak post modlitwa i jałmużna. Modlitwa, szczególnie ta polegająca na rozważaniu Męki Pana Jezusa, pozwala samemu podjąć pracę nad swoim życiem. Post nie ma być zwykłym odchudzaniem się, ale jest poskromieniem swego ciała. Człowiek który potrafi sobie odmówić łakoci, czy jakiegoś dobrego pożywienia, uczy się jak być panem samego siebie. Owocem postu powinna być jałmużna - dzielenie się z potrzebującymi. Jeden ze starożytnych pogańskich filozofów zapisał wiele mówiące słowa: "Kiedy pośród chrześcijan znajduje się biedak, poszczą przez dwa lub trzy dni, a pokarm, który sobie przygotowali, przekazują potrzebującym".

    Liturgia postna

    "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię" to słowa Jezusa najczęściej powtarzane przez kaznodziejów przez sześć tygodni Wielkiego Postu. Z liturgii znika radosne "Alleluja", nie śpiewa się w niedzielę hymnu "Chwała na wysokości Bogu", a szaty mszalne są koloru fioletowego. Zakazane jest przyozdabianie ołtarza kwiatami, zaś gra na instrumentach muzycznych dozwolona jest tylko w celu podtrzymania śpiewu. Są i specjalne nabożeństwa wielkopostne - Droga Krzyżowa i gorzkie żale.

    Środa Popielcowa

    Odmieńmy sposób życia, pokutujmy w popiele i włosiennicy, pośćmy i płaczmy przed Panem, gdyż Bóg nasz jest pełen miłosierdzia i gotów odpuścić nam nasze grzechy. (Por. Jl 2,13).

    Środą Popielcową rozpoczął się czterdziestodniowy okres Wielkiego Postu. Chrześcijanie w tym dniu biorą udział we Mszy św., w czasie której następuje obrzęd poświęcenia i posypania głów popiołem. W Kościele pierwszych wieków biskup naznaczał w ten sposób jedynie tych, którzy czynili publiczną pokutę za bardzo ciężkie grzechy i aż do Wielkiego Czwartku byli wyłączeni ze wspólnoty Kościoła. Jest to zewnętrzny znak rozpoczęcia publicznej pokuty (z języka greckiego "metanoia"- wewnętrzna przemiana człowieka). W trakcie posypywania głów popiołem, kapłan wypowiada słowa z Pisma Świętego. Jeśli usłyszymy: "Prochem jesteś i w proch się obrócisz"(Rdz 3,19), uświadamiamy sobie własną słabość, ułomność, przemijanie. A jeśli: "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" (Mk 1,15), przypominamy sobie, ile jeszcze mamy w sobie zła, jaka praca nas czeka.

    Raz po raz wraca na kartach Pisma Świętego stwierdzenie, że człowiek jest prochem. Abraham mówi do Boga: "Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem" (Rdz 18,27) Psalmista wyznaje: "Wie On, z czego jesteśmy stworzeni, pamięta, że jesteśmy prochem" (Ps 103,14). Autor zaś Księgi Koheleta zauważa: "Wszystko idzie na jedno miejsce, powstało wszystko z prochu i wszystko do prochu znów wraca" (Koh 3,20). Dla podkreślenia swej małości, nicości, a także dla uwydatnienia gotowości pokuty, człowiek siada na popiele i posypuje nim głowę. Jozue wraz ze starszymi na znak pokuty posypał prochem głowę (por. Joz 7,6). Król Niniwy usłyszawszy wezwanie pokutne proroka Jonasza, ubrał się w wór i siadł na popiele (por. Jon 3,6). Przyjaciele cierpliwego Hioba, widząc jego doświadczenia i cierpienia, zapłakali i sypali proch na swe głowy (por. Hi 2,12).

    Popiół jest także znakiem pokuty za grzechy. Dziś posypanie głów popiołem ma raczej wymiar symboliczny. Ma on nam przypominać Tego, który nie znał grzechu, a którego Bóg "uczynił dla nas grzechem, abyśmy stali się w Nim sprawiedliwością Bożą" (2 Kor 5,21).

    Post czterdziestodniowy znany był już w IV wieku, miał on jednak charakter przygotowania do Świąt Wielkanocnych. W tym okresie wyznaczono kilka dni postu połączonych z pewnymi obrzędami. Wielki Post ma charakter realizowania Chrystusowego wezwania do pokuty i nawrócenia.

    Teksty czytań mszy celebrowanej w Środę Popielcową nawołują wyraźnie do przemiany życia. "Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament""zarządźcie święty post" - wzywa Bóg słowami księgi proroka Joela (Jl 2,12.15), a święty Paweł nalega: "W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem!" (2 Kor 5,20) Nabożeństwo kończy się ceremonią posypania głów popiołem. Zwyczaj ten, wyrażający głęboki żal i skruchę, znany był już w starożytnym Egipcie, w krajach arabskich oraz w Grecji. Do liturgii Kościoła wprowadzono go w VII wieku; w roku 1091, podczas synodu w Benewencie, papież Urban II uznał ów gest za obowiązkowy element liturgii. Posypując czoła wiernych odrobiną popiołu, uzyskanego ze spalonych ubiegłorocznych gałązek palmowych, kapłan wypowiada zdanie, przypominające o konsekwencji grzechu pierwszych rodziców: "pamiętaj, człowiecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz". Słowa te nawiązują do biblijnej Księgi Rodzaju, a dokładniej - do fragmentu opisującego wygnanie z raju Adama i Ewy (Rdz 3,19). Przyjęcie popiołu oznacza pokorne uznanie słabości ludzkiej oraz gotowość wewnętrznego odrodzenia. Pomocą dla nawracającego się chrześcijanina mogą być praktyki pokutne: post, modlitwa i jałmużna.

    W Środę Popielcową obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post ścisły (trzy posiłki w ciągu dnia, w tym tylko jeden - do syta). Prawem o wstrzemięźliwości są związani wszyscy powyżej 14. roku życia, a prawem o poście - osoby pełnoletnie do rozpoczęcia 60. roku życia.

     

     

    Wszystkim Gościom i Parafianom z okazji Nowego 2019 Roku , życzę Dużo Zdrowia , Błogosławieństwa Bożego i Opieki Matki Bożej na Cały Nowy Rok.

    „Chwała na wysokości Bogu – a na ziemi pokój ludziom dobrej woli!”

    Tymi słowami dobrze nam znanej kolędy życzę z całego serca Drogim Parafianom i wszystkim Gościom Bożej radości, miłości i pokoju płynących z radosnego faktu narodzenia Syna Bożego. Niech Dzieciątko Jezus hojnie obdarza Was wszelkimi potrzebnymi darami i obfitym błogosławieństwem.

    SZCZĘŚĆ BOŻE!

     

     

     

    Zwyczaje Bożonarodzeniowe

     

    Pasterka

     

    Msza Święta o północy w noc Bożego Narodzenia stanowi centralny moment wszystkich zwyczajów związanych z obchodami przyjścia Chrystusa na świat.

     

         Od V wieku źródła liturgiczne przekazują nam pierwszy formularz mszalny na Boże Narodzenie. Od połowy VI wieku Rzym zna już tradycję trzech Mszy św. tzn: Pasterkę, Mszę o świcie i Mszę w dzień. Formularze mszalne trzech Mszy zostały zaczerpnięte ze zwyczajów liturgii papieskiej. O północy papież udawał się do bazyliki dedykowanej macierzyństwu NMP (Santa Maria Maggiore). Istniała tam kaplica - replika groty betlejemskiej, dobudowana do bazyliki.

     

    - 25 grudnia przypadało w kalendarzu rzymskim rocznicowe wspomnienie świętej męczennicy Anastazji, zamordowanej w czasie prześladowania Dioklecjana. Św. Anastazji dedykowana była bazylika u stóp Palatynu. Z tego właśnie względu papież celebrował tam w dzień Bożego Narodzenia swoją drugą Mszę św. z osobnym formularzem i to o treści bożonarodzeniowej.

     

    - Msza św. celebrowana dziś jako trzecia jest historycznie związana z najstarszym formularzem, którego używał papież już od IV wieku bazylice św. Piotra, w bazylice św. Piotra, o zwykłej wówczas porze dnia, czyli o 9.00.

     

    W tych trzech Mszach św. widziano również echo hołdu złożonego Chrystusowi przez pasterzy, aniołów i trzech króli, stąd zwano te formularze mszalne pasterskim, anielskim i królewskim.

     

    Opłatek

     

    Dzielenie się białym opłatkiem, przaśnym (niekwaszonym) chlebem, znane było od początków Kościoła. Zwyczaj ten nie miał jednak żadnego związku z czasem Bożego Narodzenia. Odnosił się bezpośrednio do Eucharystii. Znano zwyczaj błogosławienia chleba (w czasie Mszy i poza nią) i spożywania go jako rodzaju komunii duchowej. Te pobłogosławione chleby zwano eulogiami. Dzielono się nimi wyrażając wzajemną życzliwość i przynależność do tego samego Kościoła lokalnego. Przesyłali go sobie biskupi, a kapłani wiernym. Ta starożytna praktyka osłabła na skutek dekretów z IX wieku (synody karolińskie), które obawiały się zamazania w świadomości wiernych granicy między opłatkami konsekrowanymi a chlebem pobłogosławionym. Najstarsza wzmianka źródłowa o dzieleniu się opłatkiem w polskich rodzinach pochodzi z końca XVIII wieku.

     

    Kolęda

     

    Dzisiaj słowo kolęda kojarzy się przede wszystkim z pieśniami o tematyce bożonarodzeniowej lub z odwiedzinami duszpasterskimi odbywanymi w tym okresie w polskich parafiach.

     

    Sama nazwa „kolęda” wywodzi się z tradycji rzymskiej. Pierwszy dzień każdego miesiąca nosił nazwę „calendae”. Szczególnym znaczeniem obdarzano „calendae” styczniowe. Wiąże się to z faktem, że od 153 roku przed Chrystusem, 1 stycznia, konsulowie prawnie obejmowali swój urząd w całym imperium rzymskim. Później potwierdzono 1 stycznia jako początek roku administracyjnego. W Rzymie obchodzono to niezwykle uroczyście. Odwiedzano się wzajemnie, obdarowywano się podarkami, śpiewano okolicznościowe piosenki.

     

    Wraz z przyjęciem chrześcijaństwa zwyczaje te zostały powiązane z czasem Bożego narodzenia. Sam termin „kolęda” w znaczeniu pieśni bożonarodzeniowej ustalił się dopiero w XVII wieku.

     

    Ks. Antoni Cebula SDS

     

    Tajemnica Bożego Narodzenia

    To, co odróżnia chrześcijaństwo od innych religii,to wstrząsający fakt Wcielenia. Prawdziwy Bóg staje się prawdziwym człowiekiem w łonie dziewicy Maryi: Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego,Maryi,z Józefem,wpierw nim zamieszkali razem,znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego (Mt 1:18).

    Narodził się z Maryi Dziewicy

    Pan Bóg stwarza każdą nową ludzką osobę podczas aktu zbliżenia kobiety i mężczyzny. Poczęcie Jezusa dokonało się inaczej, miało całkowicie inny charakter. Jezus Chrystus staje się człowiekiem bez udziału ludzkiego ojca, ponieważ Jego jedynym Ojcem jest Bóg Ojciec. Dziewicze poczęcie Jezusa w łonie Maryi dokonuje się mocą Ducha Świętego, który zstępuje na Maryję (Łk 1,35). Jezus nie jest osobą ludzką, którą Bóg adoptuje na swojego Syna. Bezbronne Niemowlę leżące na sianie w betlejemskim żłobie jest prawdziwą Boską Osobą Syna Bożego, "Emanuelem", "Bogiem z nami".

    Jako Boska Osoba Słowa istniał odwiecznie. Natomiast w momencie Wcielenia przyjął prawdziwą, śmiertelną ludzką naturę. W Ewangelii św. Jana czytamy: Na początku było Słowo,a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(.) A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy (J 1,1,14).Odwiecznie istniejący Syn Boży, który jest drugą Osobą Trójcy Świętej, staje się prawdziwym człowiekiem w łonie Maryi Dziewicy.

    Dlaczego Słowo stało się ciałem?

    Boska Osoba Słowa przychodzi na świat "dla nas i dla naszego zbawienia ". Staje się członkiem rodzaju ludzkiego, bierze na siebie grzechy wszystkich ludzi, aby je zgładzić i wszystkim dać szansę zbawienia. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16); W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy (1 J 4,10).

    Boże Narodzenie jest objawieniem tajemnicy Bożego Miłosierdzia, niczym przez nas niezasłużonej Bożej Miłości, która zniża się do najzatwardzialszych grzeszników i podnosi z największych upadków. Do tego stopnia Bóg ukochał nas grzesznych ludzi, że "przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękami pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem kochał" (Gaudium et Spes, 22).Boże Narodzenie objawia nam prawdę o nieskończonej godności każdego człowieka. O godności osoby ludzkiej nie decyduje pochodzenie, narodowość, status społeczny, iloraz inteligencji ale tylko człowieczeństwo, z którym zjednoczony jest Chrystus. Taką samą godność i wartość ma dziecko poczęte w łonie matki i człowiek dorosły, laureat Nagrody Nobla i umysłowo upośledzony, milioner i żebrak. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie (Ga 3, 28). Tak więc w noc Bożego Narodzenia rozbrzmiewa radosna prawda, że dzięki Chrystusowi każda ludzka istota posiada nienaruszalne prawo do życia i wolności sumienia, którego żadne ludzkie prawo nie może nigdy nikomu odebrać.

    To, co odróżnia chrześcijaństwo od innych religii, to wstrząsający fakt Wcielenia. Prawdziwy Bóg staje się prawdziwym człowiekiem w łonie dziewicy Maryi: Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego (Mt 1:18).

    Abyśmy się stali "uczestnikami Boskiej natury " (2 P 1, 4)

    Bóg rodzi się w stajni betlejemskiej, staje się ubogim i bezdomnym, aby nas obdarzyć swoim Bóstwem daje nam moc, abyśmy się stali dziećmi Bożymi (J 1, 12). Boże Narodzenie mówi nam o radości Boga, który w wielkiej prostocie i pokorze daje nam całą swoją miłość i szczęście abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo (Gal 4, 5)i stali się uczestnikami Boskiej natury (2 P 1, 4). Boże Narodzenie jest więc objawieniem niewyobrażalnych perspektyw dla każdego człowieka: Syn Boży stał się człowiekiem, aby uczynić nas Bogiem (św. Atanazy). Pan Bóg staje się jednym z nas, bierze na siebie wszystkie konsekwencje naszych grzechów, aby poprzez cierpienie, śmierć i zmartwychwstanie dać każdemu człowiekowi szansę wiecznego życia i pełni szczęścia poprzez przebóstwienie naszej śmiertelnej ludzkiej natury.

    Ojciec Święty Jan Paweł II przypomina nam, że człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca -nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z sobą samym, musi sobie "przyswoić ", zasymilować całą rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć. Jeśli dokona się w człowieku ów dogłębny proces, wówczas owocuje on nie tylko uwielbieniem Boga, ale także głębokim zdumieniem nad sobą samym.

    Jakąż wartość musi mieć w oczach Stwórcy człowiek, skoro zasłużył na takiego i tak potężnego Odkupiciela (por. hymn Exsultet z Wigilii Wielkanocnej), skoro Bóg Syna swego Jednorodzonego dał, ażeby on, człowiek nie zginął, ale miał życie wieczne (por. J 3, 16). Właśnie owo głębokie zdumienie wobec wartości i godności człowieka nazywa się Ewangelią, czyli Dobrą Nowiną. Nazywa się też chrześcijaństwem (Encyklika Redemptor Hominis , 10). Boże Narodzenie objawia nam prawdę o Bogu, który ukochał nas do szaleństwa i pragnie abyśmy w pełni Mu zaufali, otwierając swoje serca na dar Jego przebóstwiającej miłości. Pan Jezus mówił św. siostrze Faustynie:Pragnę zaufania od swoich stworzeń, zachęcaj dusze do wielkiej ufności w niezgłębione miłosierdzie moje. Niechaj się nie lęka do mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia mojego " (Dz 1059).

    Pozostając prawdziwym Bogiem stał się prawdziwym człowiekiem

    Prawda o Wcieleniu, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, od samego początku była fałszowana przez różnego rodzaju herezje. Pierwsze herezje (doketyzm gnostycki)negowały, prawdziwe człowieczeństwo Jezusa. Dlatego św. Jan pisał:Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga;i to jest duch Antychrysta, który - jak słyszeliście - nadchodzi i już teraz przebywa na świecie (1 J 4, 2-3). Herezję Ariusza, który głosił, że "Syn nie może być Bogiem, skoro był czas, kiedy On nie istniał ", potępił pierwszy sobór powszechny w Nicei w 325 r. , formułując w wyznaniu wiary, że Syn Boży jest "zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu" (homousios ). Biskup Apolinary z Laodycei twierdził, że Chrystus nie miał prawdziwej ludzkiej duszy, ponieważ jej miejsce zajęła Osoba Słowa. W odpowiedzi na tę herezję sobór Konstantynopolitański I w 381 r. zdefiniował jako prawdę wiary, że Jezus jest w pełni człowiekiem i posiada prawdziwą, rozumną ludzką duszę.

    Później pojawiła się herezja nestoriańska. Nestoriusz, patriarcha Konstantynopola, twierdził, że w chrystusie są dwie osoby, osoba ludzka jest połączona z Osobą Boską Syna Bożego. Nestorianizm został odrzucony na soborze w Efezie w 431 r. Stwierdzono tam, że w Chrystusie nie ma dwóch osób, jedynym podmiotem człowieczeństwa Jezusa jest Boska Osoba Słowa. Jezus Chrystus jest Boską Osobą, w której przez unię hipostatyczną (zjednoczenie natury ludzkiej i boskiej w Osobie Słowa), nastąpiło zjednoczenie natury ludzkiej z naturą boską, z zachowaniem ich różnic. Maryja poczęła w swoim dziewiczym łonie i urodziła Jezusa, który jest Boską Osobą Syna Bożego. W ten sposób rodząc człowieka, który jest Boską Osobą, Maryja stała się Matką Boga, "Theotokos ". Eutyches był twórcą monofizytyzmu. Monofizyci uważali, że natura ludzka Chrystusa przestała istnieć, gdyż została wchłonięta przez naturę Boską. Herezja ta została odrzucona na Soborze Chalcedońskim w 451 r. Sobór ten orzekł, że Jezus Chrystus jest jedną Boską Osobą, która działa w dwóch naturach, boskiej i ludzkiej, połączonych bez pomieszania. Każda z natur zachowuje swoje właściwości i swoje działanie. Jeden i ten sam Chrystus Pan, Syn Jednorodzony, ma być uznany w dwóch naturach bez pomieszania, bez zamiany, bez podziału i bez rozłączenia. Nigdy nie została usunięta różnica natur przez ich zjednoczenie, lecz właściwości każdej z nich są zachowane i zjednoczone w jednej osobie i w jednej hipostazie (Breviarium Fidei VI 8).

    Prawda wiary, że w Jezusie Chrystusie jest tylko jeden podmiot osobowy, a mianowicie Boska Osoba Syna Bożego, została na nowo zdefiniowana na Soborze w Konstantynopolu w 553 r. Wszystko to, co odnosi się do człowieczeństwa Jezusa (cała ziemska działalność, cierpienie, śmierć) należy przypisać Jego Boskiej Osobie. Tak więc w Jezusie Chrystusie sam Bóg doświadczył cierpienia i ludzkiej śmierci. W VII w. pojawiła się herezja monoteletyzmu. Patriarcha Sergiusz twierdził, że Chrystus nie posiada ludzkiej woli. Na Soborze Konstantynopolitańskim III w 681 r. została zdefiniowana prawda wiary, że Chrystus posiada dwie wole:ludzką i Boską. Ludzka wola idzie za Jego wolą Bożą, nie sprzeciwiając się jej ani nie opierając, ale raczej podporządkowując się tej Boskiej i wszechmocnej woli (Breviarium Fidei VI 50).

    Na Soborze Nicejskim II w 787 r. stwierdzono, że ponieważ Syn Boży stał się prawdziwym człowiekiem, wobec tego ludzkie oblicze Jezusa można malować i ukazywać na świętych obrazach. Indywidualne cechy ciała Chrystusa rzeczywiście wyrażają Boską Osobę Syna Bożego. Uczynił On swoimi rysy swojego ludzkiego ciała do tego stopnia, że namalowane na świętym obrazie mogą być otaczane kultem, ponieważ wierzący, który czci Jego obraz "czci osobę, którą obraz przedstawia (Sobór Nicejski;KKK 477). Widzimy więc, że od samego początku Kościół bronił i definiował objawioną prawdę o tajemnicy Wcielenia.

    Czy Jezus miał rodzeństwo?

    Jak należy rozumieć ewangeliczne teksty mówiące o tym, że Jezus miał braci i siostry, a Maryja urodziła Jezusa jako pierworodnego syna?(por. Mk 6, 3;Mt 13, 55; Łk 8, 19-21). Najwięksi specjaliści od języków semickich stwierdzają, że zarówno w języku aramejskim jak i w hebrajskim nie ma terminu na określenie dalszego pokrewieństwa w linii bocznej. Aramejski termin acha i jego hebrajski odpowiednik ach oznaczały zarówno rodzonego brata jak i braci ciotecznych i stryjecznych. I tak czytamy w Księdze Rodzaju 12, 5, że Lot jest "bratem "Abrahama, co należy rozumieć, że jest jego bratankiem, krewnym (Rdz 14, 14). Trzeba pamiętać, że w Nowym Testamencie nie ma nigdy mowy o "synach "Maryi, że Jezus jest Jej jedynym Synem. Wisząc na krzyżu Chrystus poleca Apostołowi Janowi swoją Matkę, dlatego, że nie miała innych synów i córek. Trzeba pamiętać, że Maryja od samego początku była czczona przez wyznawców Chrystusa jako Dziewica "przed narodzeniem Jezusa, w czasie porodu i po Jego narodzeniu ". Termin "pierworodny" używano także wtedy gdy syn był jedynym dzieckiem. Ten zwyczaj został udokumentowany na napisach znalezionych na nagrobkach z I wieku. Na jednym z nich czytamy: "Arsinoe umarła wydając na świat swojego pierworodnego syna". W świetle tych faktów nikt nie powinien mieć wątpliwości, że kiedy w Piśmie św. jest mowa o "braciach i siostrach "Jezusa, chodzi o Jego kuzynostwo.

    Chrystus i demokracja

    Dzięki temu, że w Jezusie Chrystusie Bóg stał się prawdziwym człowiekiem i w swoim Kościele jest nieustannie obecny w rodzinie ludzkiej, mógł powstać wspaniały gmach kultury i demokracji europejskiej. Opiera się on i wyrasta tylko z wartości chrześcijańskich, które pochodzą od Jezusa Chrystusa. Jeden z założycieli Europejskiej Wspólnoty, Robert Schuman powiedział: Demokracja albo będzie chrześcijańska, albo jej wcale nie będzie. Antychrześcijańska demokracja jest karykaturą, która prowadzi do tyranii lub anarchii. Jezus Chrystus jest jedynym, który poprzez swoje Mistyczne Ciało - Kościół, broni godności każdego człowieka, a więc jego prawa do życia i wolności sumienia. Wszędzie tam, gdzie jest najmniejszy okruch prawdy, dobra i miłości obecny jest Chrystus ponieważ wszystko w Nim ma istnienie (Kol 1, 17). Każde autentyczne dobro ma swe źródło w Chrystusie. Chrześcijański system wartości jest więc jedynym fundamentem prawdziwej demokracji. Cała kultura polska i europejska wyrasta z chrześcijaństwa i wszystko to, co jest w niej nieprzemijające, cenne, europejskie, należy do chrześcijaństwa.

    W ten święty okres Bożego Narodzenia Dzieciątko Jezus zaprasza nas do pokornej modlitwy za Polskę i Polaków, aby zdecydowanie odrzucali cywilizację śmierci, czyli taki styl życia, w którym nie ma miejsca dla Chrystusa i jego Ewangelii. Cywilizacji grzechu i śmierci może skutecznie przeciwstawić się tylko Wcielona Miłość - Jezus Chrystus. Tylko On może zapobiec pogrążaniu się naszej Ojczyzny i Europy w przepaści samozniszczenia. Dziecię Jezus pokazuje, że jego miłość jest bezbronna, że możemy ją odrzucić, ale staje się wszechmocna, jeżeli ją przyjmiemy i podporządkujemy jej nasze życie. Tylko wtedy, gdy Chrystus będzie jedynym Panem naszego życia, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak społecznym i politycznym, będziemy świadkami wypełnienia się słów Zbawiciela, które usłyszała s. Faustyna na krótko przed swoją śmiercią: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. (Dz 1732).

    Ks. M. Piotrowski TChr

    Św. Stanisław Kostka urodził się w grudniu 1550 r. w Rostkowie. Ochrzczony został w kościele parafialnym św. Wojciecha w Przasnyszu. Rodzice jego - Jan Kostka, kasztelan zakroczymski i Małgorzata z Kryskich, pochodząca z Drobina koło Płocka - byli bardzo religijni. Miał czworo rodzeństwa: trzech braci - Pawła, Wojciecha i Mikołaja oraz siostrę Annę. Bracia - Wojciech i Mikołaj zmarli w dzieciństwie.

    Stanisław od najwcześniejszych lat życia wzrastał w religijnej atmosferze rodzinnego domu, o której tak pisze jego brat Paweł: "Rodzice postępowali z nami surowo i przyzwyczajali do modlitwy i uczciwości. Wszyscy nas upominali i brali udział w naszym wychowaniu, wszystkich czciliśmy, przez wszystkich byliśmy kochani".

    Do dwunastego roku życia Stanisław pobierał nauki w domu rodziców i u miejscowego kapelana. Następnie przez dwa lata razem z Pawłem kształcił się i wychowywał pod opieką młodego nauczyciela Jana Bilińskiego. W czternastym roku życia, w początkach lipca 1564 r., wyjeżdża z Pawłem i Janem Bilińskim na dalszą naukę do Wiednia.Zamieszkał w konwikcie, tzn. w internacie prowadzony przez Ojców Jezuitów. Były to czasy tzw. reformacji. Cesarz Maksymilian II skłaniał się do protestantyzmu. Po ośmiu miesiącach pobytu w Kolegium, gdy Ojcom Jezuitom zabrano internat, Stanisław musiał się przenieść do domu luteranina Kimberkera.

    Początkowo nauka sprawiała Stanisławowi trudności. W drugim jednak roku należał do najlepszych uczniów, pod koniec zaś trzeciego roku prześcignął nawet najlepszych. Zawdzięczał to nie tylko nieprzeciętnym zdolnościom, ale bardziej jeszcze pracowitości, pilności i sumienności, o czym świadczą jego notatki.

    Wśród kolegów wyróżniał się pobożnością, skromnością i umiarkowaniem. Miał nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu. Gorliwie służył do Mszy św., często pozostawał w kościele lub kaplicy na adorację. Odznaczał się też szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej. Stanisław, mając zamiar wstąpić do zakonu Jezuitów, usiłował prowadzić życie na wzór zakonny, co było powodem przykrości, jakie miał ze strony starszego brata Pawła.

    W czasie pobytu w Wiedniu, w grudniu 1566 roku, Stanisław ciężko zachorował. Obawiano się o jego życie. Powrót do zdrowia zawdzięczał cudownej interwencji Matki Bożej. Opowiadał potem w nowicjacie w Rzymie, że ujrzał Maryję z Dzieciątkiem Jezus, które złożyła mu na wyciągnięte ręce. Otrzymał wtedy polecenie wstąpienia do Towarzystwa Jezusowego. Powstały jednak trudności nie do pokonania na miejscu. Ojciec nigdy nie zgodzi się, by jego syn został zakonnikiem.

    Kiedy Stanisław przekonał się, że w Wiedniu nie może być przyjęty do zakonu, zdecydował się na czyn, wydawałoby się, szaleńczy. Dnia 10 sierpnia 1567 r., w niedzielę rano po Mszy św., ubrany w ubogie szaty, by nie zwracać na siebie uwagi, decyduje się na ucieczkę Zostawił list, w którym tłumaczy się przed Pawłem i Bilińskim dlaczego podjął taką decyzję oraz prosi o pożegnanie w jego imieniu rodziców. Paweł z Błlińskim zorganizowali pościg, Stanisława jednak nie rozpoznano, gdyż był przebrany w ubranie żebracze.

    Stanisław udał się najpierw do Augsburga, a następnie do Dylingi, mając nadzieję, że może będzie przyjęty przez prowincjała Jezuitów w Niemczech, Ojca Piotra Kanizjusza. Zacny Ojciec Piotr Kanizjusz, późniejszy święty, przekonał się o wielkiej wartości Stanisława i dał mu radę: jeśli chcesz być zakonnikiem, idź do samego generała Ojców Jezuitów do Rzymu. Wystawił też Stanisławowi wspaniałą opinię, pisząc: " Spodziewam się po nim rzeczy przedziwnych ".

    Podczas długiej i bardzo uciążliwej podróży Stanisław napisał list do rodziców. Do Rzymu przybył 25 października 1567 r. i zapukał do furty klasztornej Ojców Jezuitów. Generał O. Franciszek Borgiasz, późniejszy święty, zadecydował o przyjęciu Stanisława do nowicjatu wbrew woli rodziców. Ceremonia przyjęcia odbyła się w trzy dni później, 28 października 1567 roku.
    W nowicjacie, jak stwierdzili liczni świadkowie, był wzorem zakonnika. Najświętszą Maryję Pannę nazywał swoją Matką i Panią. Na miesiąc przed śmiercią Stanisław wyznał przyjaciołom, że nie opuszcza go przeczucie o bliskiej śmierci. W dniu św. Wawrzyńca, 10 sierpnia 1568 r. w rocznicę swej ucieczki z Wiednia, zachorował i po raz drugi ujawnił swe przeczucie bliskiej śmierci. Prosił Matkę Bożą, by Jej Wniebowzięcie mógł przeżywać w niebie. Stan jego zdrowia nagle się pogorszył, poprosił wiec o spowiedź, przyjął Komunię św i Sakrament Chorych. Osiemnastoletnie jego życie dobiegało końca. Odchodził z tego świata z całą świadomością. Z krzyżem i obrazkiem Matki Bożej w ręku dnia 15 sierpnia 1568 roku o godzinie trzeciej zasnął cicho i spokojnie. Kościół ogłosił go błogosławionym w roku 1605, a świętym w roku 1726.

    Zegar

     

    Święta

    Niedziela, II Tydzień Adwentu
    Rok A, II
    Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najśw. Maryi Panny

    Liturgia słowa

    Sonda

    Czy pamiętasz o Roratach ?

    tak

    czasami

    wcale